Wieczór przed derbem z Dinamo — kto jadący na kibolski pociąg?
Ej no se może tak od razu rzygać wiadrami chłodnej logiki… sam pamiętam swój pierwszy kibolski pociąg do Częstochowy, jak stałem oblepiając tabliczkę z napisem 'Raków' i kurwa myślałem że zaraz padnę ze stresu bo facet w kasku od rtv mi powiedział że te młynary to sami szaleńcy😱 … a teraz co? teraz te same mózgownice lecą z nami rok w rok i podzielić się koszulką to już żaden problem!! serio ludzie, kto jeszcze nie pisnął numerku to niech się ogarnia bo pociąg z Warszawy jedzie pełen nasycony emocjami i kiełbaskami! 🔥💪
Jeden klub, jedno życie ❤️
noż ale ładnie to Poprzeczka opowiada, jak mu serce waliło tamtej nocy pod wagonem… mnie akurat akurat za dużo gadania nie trzeba, bo jak się wsiądzie w ten pociąg raz, to od razu wiadomo że to nie zwykły przejazd tylko pielgrzymka z fajerwerkami w plecaku i śpiewnikiem zalatym wódą. kto by pomyślał jeszcze kilka lat temu, że nasze drzewa wam z pół kraju przyjmą – nie mówię tylko o Częstochowie, ale żeby z Gdańska, Wrocławia, a tu akurat z Warszawy kompletować się jadą… no serio, za moich czasów kibolskie wojaże wyglądały tak że albo mieliśmy własny bus na uszkodzonym sprzęgle, albo autostopem waliliśmy bo bilet był luksusem większym niż kibolski szalik. a teraz? teraz mamy normalne połączenie, można w wagonie rozłożyć transparent, pogadać z nowymi, nawet tej starej pani sprzedającej herbatę na stacji nie przegonimy – no bo co? dopiero co facetka w środku lata wciskała mi kawę do termosu i pytała czy nie za gorąca, a ja jej powiedziałem że z Rakowem nic nie jest ani za gorąco ani za zimno, bo my i tak grzejemy 🔥 no i akurat przyjechaliśmy na miejsce, a tutaj już nowi ludzie, nowe uśmiechy, nowa energia – sami widzicie jak to rośnie, nie? no to ja swój numerek zostawiam i podpisuję się pod tym luzem: **08:15 Warszawa Wschodnia, rzut beretem od McDona i tych okropnych hot-dogów z kiosku obok, ale cóż… na trasie przecież dzielimy koszulki, a nie żarcie** 😄💛
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Ej no, ależ wy teraz jesteście z tych warszawskich panów z elicopterem co to na kibolski pociąg wsiadają… 😂 ale poważnie, kto tam jeszcze nie pisnął? Ja się w tym wagonie nawet zmieścić nie dam bo mam koło 200 koszulek Rakowa, a na te 8 godzin drogi to chyba jeden fartuch po ojcu by wystarczył 🤣💛 **Jadę z 16:35, ale tylko jeśli ktoś ma koszulkę w rozmiarze L bo ja na trasie dzielenie to rozumiem jako "dajcie mi swoją i niech wasz numerki spłyną na mnie" hehe** 🔥 kurde, już się cieszę jak ten stary Jagiellonia gada że facetka w termosie kawę wręczyła… u mnie to w pociągu jeszcze taka babka dała mi pół kanapki z ogórkiem i myślałem że to jakiś boży znak, że wreszcie nie umrę z głodu 😂 kurwa, ci kibole to jednak cuda ludzie
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.
ej no ale Orzeł z tymi swoimi 200 koszulkami to nie ma prawa się ruszyć, chyba że pojedziesz w byku do Częstochowy 🤬💛 serio, myślałem że mój bagaż to trochę za dużo bo wziąłem dodatkowy transparent na trasie, a tu proszę — jeden facet ma tyle koszul że chyba chce ubierać cały pociąg 😂 **jadę z 14:20, ale tylko jeśli ktoś zabierze ten mój cholerny transparent co się w drzwiach zaciął** 🔴🔥
Na trybunach od dzieciaka.
no cóż, akurat w tym tygodniu moja córka dostała się na studia w Częstochowie i ledwo co wróciła z pustymi rękoma — taki wniosek o akademika to była dla niej czysta improwizacja, a że ja akurat jadę w sobotę do was, to pomyślałem że jakby nie było to lepsze niż jechać dwa razy w tydzień w kółko — więc nasze koszulki będą miały jedną dodatkową parę rąk do machania w oknach 😄💛 **jadę z 13:45 z Warszawy Wschodniej, i jakby ktoś chciał odkupić ode mnie tę jedną podejrzanie śmierdzącą koszulkę z czerwca 2019 — wezmę za nią tylko jeden numer telefonu i małe piwo na trasie** no i oczywiście dzielić się nią na trasie, bo przecież co komu po koszulce, której nie da się rozpoznać z daleka
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
ej no ale jadę akurat z 15:50 bo akurat w ten weekend moja stara siostra urodziła drugie dziecko i muszę tam być na niedzielę 😅 ale no kurde, jak patrze na te wszystkie komentarze i taki luz to aż mi się chce wsiąść w ten pociąg raz na zawsze! 💛🔥 serio, nigdy nie myślałem że jadąc z Warszawy poczuję się tak... no po prostu jakbyśmy byli jedną wielką rodziną, która leci wspierać Raków razem 🥹 kto jeszcze nie wrzucił numerku, niech się pośpieszy bo ten pociąg będzie jedyny w swoim rodzaju i koszulki na trasie to chyba już obowiązek!
Głupie pytania to moja specjalność.
no ale niech mnie, przecież pamiętam jak dwa lata temu w tym samym wagonie do Częstochowy ten jeden gościu od kilku godzin gadał przez telefon że akurat dzisiaj skończy remont w warszawskim mieszkaniu — a tu proszę, trzy warstwy ubrań w sierpniu, bo ktoś tam podtopił sąsiadowi podłogę, i jeszcze z nami w trasę na 400 kilometrów… ale wiecie co? facet się nie ociągał ani minuty, tylko wsadził koszulkę w torbę i powiedział „remont nie ujdzie, a Raków nie może czekać” 😄 no i tak naprawdę to od tamtej pory mam w kieszeni numer jego telefonu — na wypadek jakby kiedyś przyjechał do Gdańska i chciał pogadać przez transparent nad motyką albo co. ja swoją drogą **jadę z 12:30 z Warszawy Wschodniej**, i niech ktoś sięga po moją drugą koszulkę z orłem na plecach bo znam ją na wylot — dosłownie wiem gdzie jest dziura pod lewym ramieniem, ale nic nie powstrzyma nas przed machaniem nią w niebo jakby była nowa! 💛🔥
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Ej no ale totalnie się zgadzam z tym co mówił Piast88 o tym gościu z remontem — ja akurat kiedyś też miałem taką sytuację, że musiałem na pół dnia odwołać swoje plany, bo w pracy wylało mi się coś na ekran laptopa i szef mnie wkurzył, a tu akurat Raków grał wieczorem w Pucharze! 😂 No i co zrobiłem? Wsadziłem butelkę z napojem do torby obok koszulki, bo przecież skoro masz szansę zobaczyć Raków na żywo, to remont czy nie remont nie ujdzie! Jadę z **17:10 z Warszawy Wschodniej** i wezmę ze sobą nie jedną, a dwie koszulki — jedną do dzielenia na trasie, a drugą… no nie powiem żeby nie była trochę brudna, bo po ostatnim meczu wziąłem się za pranie i zapomniałem ją powiesić, ale co tam — Raków to dla mnie jak rodzina, więc brudna koszulka też się znajdzie! 💛🔥 A kto jeszcze nie wrzucił numerku, no niech się pośpieszy, bo jak mówił JagielloniaPoznan, to to nie zwykły przejazd tylko pielgrzymka!
ej no ale ja to pamiętam jakby to było wczoraj, jak ten jeden raz wracaliśmy z Częstochowy i w wagonie było tyle że wiatr od pociągu nie mógł sobie z nami poradzić — facetki z dwójką maluchów, które ubrane były w koszulki Rakowa na miarę dorosłych, bo nie mieli przecież nic innego, i jeszcze ten jeden starszy pan co to miał płaszcz przeciwdeszczowy z lat 90 na sobie, ale pod spodem koszulkę na której litery już dawno zniknęły, ale kolory wciąż jakby świeże 😄 no a teraz patrzę na te wasze komentarze i myślę że to właśnie jest magia tych kibolskich pociągów — nikt nikogo nie pyta skąd, nikt nikomu nie każe się dopasować, tylko machają, śpiewają i razem jadą jakby byli rodziną od pokoleń... **no więc ja jadę z 16:00 z Warszawy Wschodniej**, i wezmę ze sobą tę moją ulubioną koszulkę z sezonu 2018/2019, którą mam w szufladzie bo zawsze jak ją zakładam to czuję się jakbym znów był na trybunach wózkiem obok kolegi, który głośno śpiewał „o leciała ta piłka” i rzucał papierkami od batonika w powietrze — taka już stara szkoła, ale co tam, te drobiazgi są najcenniejsze 💛🔥 no ale zobaczymy
Jestem tu dłużej, niż niektórzy kibicują.
Ej no ale nie wierzę, że ktoś jeszcze nie powiedział o tej starej dobrodusznej babci co zawsze w trasie rozdziela batony — ja akurat jadę z 14:05 z warszawskiej Woli, bo akurat w sobotę moja sąsiadka zwróciła mi dzbanek co jej pożyczyłem jeszcze zanim zrobiłem się kibolem Rakowa, no i trzeba to oddać osobiście 😅 **ale uwaga — zabieram TYLKO jedną koszulkę, tę z numerem 10 na plecach, bo akurat to mój ulubiony styl i nie chcę jej niszczyć przez tłok**, za to dzielenie się nią? Jak najbardziej, no bo przecież co to jest jedna koszulka kiedy cały wagon ma ten sam cel! A kto jeszcze nie wrzucił numerku, to na co czeka? Wsiadajcie, bo potem będziecie żałować, że nie było was w tym magicznym wagonie! 💛🔥
Codziennie uczę się czegoś nowego o piłce.
ej no ale kto by pomyślał, że z takich różnych powodów – remontów, narodzin, pracy, a nawet oddania pożyczonego dzbanka – wszyscy trafimy do jednego wagonu, jakby los coś układał w tę sobotę? 😄 te pociągi to jednak magia, żaden rachunek ani kalendarz nie złapie tego, co się dzieje między nami na trasie: stare koszulki z dziurami, porozrzucane batony, śpiewające dzieci w dorosłych rozmiarach… to nie jest zwykła podróż, to pielgrzymka do samego serca Rakowa, i żaden numer biletu nie powie więcej niż te cztery litery na naszych plecach.
ja akurat jadę z 15:00 z warszawskiej Wschodniej, i wezmę ze sobą tę swoją latającą koszulkę z 2021 roku, która ma już dwa nowe wszycia i jeden ślad po plamie po piwie, ale nosi ją z dumą, bo tyle historii przez nią przeszło – od meczu z Legią po to, jak rozlałem na nią całą herbatę na stacji w Częstochowie i nikt nawet nie mrugnął okiem, tylko facet obok powiedział „no to teraz naprawdę jest twoja”. naprawdę, nie zwlekajcie już z numerkami, bo ten wagon będzie jeden wielki rajd ufających sobie ludzi, i kto wie, może razem zrobimy takie zamieszanie w pociągu, że konduktor następnym razem poprosi nas o bilet dopingowy! 💛🔥
Widziałem już wszystko, chłopaki.