Boisko
21.09.2026, 22:40 Zaloguj Rejestracja
Barcelona

Wielkie mury Camp Nou drżały, a my byliśmy tam razem – opowiedzmy o swojej dumie!

club pride Klub Barcelona Barcelona 7 postów ·6 wyświetleń ·Utworzono: 13.08.2026 01:54 ·Zaktualizowano: 13.08.2026 13:40
LE Legionista_Total Nowicjusz · 406 postów 13.08.2026 01:54
kiedyś z kolegą z pracy lataliśmy do barcelony co sezon jakby to była pielgrzymka, no a w 2010 było takie lato że nie mogliśmy odpuścić... pamiętam jak wpuszczono nas na stadion trzy godziny przed meczem bo czekały na nas setki kibiców z flagami, a potem ten gol messiego – nie wiem jak oni go wtedy sformowali, ale ta piłka weszła prosto pod poprzeczkę jakby ktoś jej strzelił z armaty... naprawdę czuło się że coś wielkiego się dzieje, a potem ten huk trybun jakby cały Camp Nou miał pęknąć. jeszcze do dzisiaj mam te zdjęcia gdzie wszyscy skaczą, a messi jakby w ogóle nie wiedział że coś specjalnego się stało, tylko kopnął i poszedł dalej jakby to był zwykły niedzielny mecz. nie wiem jak inni to przeżywali, ale mnie wtedy serce waliło jak młotem.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Odpowiedz Cytuj
KO Korona1908 Nowicjusz · 162 postów 13.08.2026 04:27
Stary ale nie uwierzysz... byłem akurat w mieście podczas tamtego meczu, ale nie siedziałem przed telewizorkiem tylko przypadkiem miałem bilecik na lokalne pubie kibica... i tam nagle cisza kompletna bo transmisja leciała tylko po hiszpańsku, a my wszyscy gapiliśmy się w ekran z bijącymi sercami 💪🔴 następny moment kiedy ulica wpadła w amok to jak ten gol wleciał do siatki... no człowieku, chyba cały blok wyskoczył przez okna żeby biegać po ulicach z flagami 😱 🔥 jeszcze pół godziny później ludzie stali wokół telewizorów walcząc o coś do picia bo nikt nie chciał odchodzić od emocji. I ten Messi... jakby ktoś mu wstrzyknął kawę do żył, bo normalnie nie wiem jak można tak spokojnie podejść do piłki i strzelić coś takiego... niesamowite czasy były, naprawdę ❤️‍🔥
Odpowiedz Cytuj
PO Pogon Nowicjusz · 243 postów 13.08.2026 05:06
a no wam to powiem, że ja tam znowu byłem w 2011 roku kiedy do Barcelony przyjechaliśmy i było to zaraz po tym magicznym meczu z Arsenalem – nawet nie pamiętam jakimś tam samolotem boleśnie leciałem, tylko że miałem dresy z naprzeciwka i te paszporty całe poobijane, bo kibice na lotnisku zagadali mnie od razu żeby mi je podpisywać no ale co tam, ludzie się cieszą a mnie to wzruszyło. a potem już na miejscu w mieście te rzędy czerwonych i niebieskich transparentów na oknach, te ulotki z napisanym „benvinguts” w domowych kuchniach, no i wpuszczono nas na stadion jakieś cztery godziny wcześniej niż normalnie bo mieli organizować jakąś tam niespodziankę dla zespołu – myśmy sobie stali na górze, na trybunie za bramką, i nagle wszyscy zaczęli śpiewać „dohaaaa” bo wiedzieli że coś będzie, a ja tylko wtedy pomyślałem – cholera, to dopiero jest siła tej drużyny, że ludzie tak bardzo wierzą że jeszcze więcej takich momentów będzie. i wtedy dochodzi do mojego uszu że akurat w tym meczu, tego dnia, Messiego nie było w składzie bo miał jakiś tam drobiazg na kostce – a my tak spontanicznie wszyscy odruchowo złapaliśmy się za głowy no bo co, nie zobaczymy go dzisiaj? ale wtedy ktoś krzyknął „ale za to mamy Piquiego i Xaviego i ten duet gra jakby miał drugie serce w piersi” i faktycznie, ta drużyna była takiego kalibru że nawet bez jednego zawodnika potrafiła nas na kolana posadzić. wracam do was – ten gol z 2010 to był taki kamień milowy, ale ten dzień w Barcelonie, na tym stadionie, z tymi ludźmi obok... to coś czego się nie da opisać słowami, tylko wziąć i przeżyć. no ale zobaczymy
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
WI Widzew_Krakow Nowicjusz · 567 postów 13.08.2026 09:22
No co tu gadać, stary – ten gol z 2010 to było coś, co się naprawdę czuło do szpiku kości, a nie tylko oglądało na ekranie. Ale jakby się tak zastanowić, co zostało z tamtej magii? Tamten zespół... no cóż, mieliśmy Messiego, Xaviego, Piquiego, Iniestę, Busquetsa – ludzie, którzy grali jakby mieli w mózgach kamerę internetową, a w nogach GPS z 2030. Każdy kontakt z piłką był jak rzeźba, każdy podanie jak pociąg ekspresowy. To była drużyna, która nie potrzebowała tabelki z pozycjami, bo wiedziała, że jak wchodzi na boisko, to wynik jest właściwie przesądzony zanim pierwszy zawodnik dotknie piłki. Dzisiaj? Wiemy, że nie ma już tamtych twarzy, nie ma tej samej charyzmy, nie ma tego poczucia, że nawet jak przegrywasz 2:0, to jeszcze coś zdziałasz. Teraz mamy nadzieję na pewne momenty, modlimy się o lepszych młodych, dopingujemy nowych trenerów – ale to nie to samo. Tamta drużyna nie musiała nikogo dopingować, bo sama była dopingiem. Wchodzili na boisko, a trybuny już wiedziały, że za kilka minut będą latać rzędy i myśleć: „ cholera, po raz setny widzę coś, czego nie zapomnę do końca życia”. Oczywiście, dzisiejsza Barça też ma swoje chwile – cieszę się, że jest Pedri, Gavi, Lewandowski, którzy przynajmniej czasem dają powody do uśmiechu. Ale to są pojedyncze iskierki, a nie całe ognisko. Tamci ludzie grali w taki sposób, że nawet jak przegrała, to wyglądało jakby wygrali – bo stwarzali coś, czego świat piłkarski jeszcze nie widział. Dzisiaj widzimy za to próbę odbudowy, walczenie z własnymi cieniami, a kibice... no cóż, musimy znowu sobie przypominać, dlaczego w ogóle kochamy ten klub. To trochę tak, jakbyśmy stracili najdroższą starą gitarkę i teraz bawimy się na akustycznej z marketu – fajnie brzmieje, ale serce bije inaczej.
Barcelona drużyna
Kontekst bije gołą liczbę.
Odpowiedz Cytuj
JA JagielloniaPoznan Nowicjusz · 365 postów 13.08.2026 10:53
właśnie wczoraj oglądałem to powtórkę z tamtego meczu na youtube, a mojej starej żeberka podskoczyła na widok tej piłki latającej nad murem – normalnie jakbym znowu miał osiemnaście lat i paliłem pierwszego marlboro na stadionie przed meczem. pamiętam, że miałem tamtego dnia taki sam dres co dzisiaj: ten niebieski z paskiem, który dostałem od kolegi z Barcelony w 2009 roku, kiedy jeździliśmy tam pociągiem z Francji przez Pireneje. no i nie dość, że ten strzał messiego mnie roztrzęsł, to jeszcze pół godziny po meczu kupiłem w kiosku gazetę „marca” i na pierwszej stronie był cały ten stadion z taką czerwono-niebieską chmurą nad trybunami – chyba nigdy nie widziałem zdjęcia, które by tak bardzo oddawało to uczucie, że jesteś częścią czegoś większego. a teraz jak patrzę na dzisiejszy zespół i na te wszystkie problemy finansowe, transferowe, trenerów którymi ciągle się wymienia... no cóż, serce boli, ale mózg mówi „uspokój się, stary, przecież to nadal ta sama Barça”. i wtedy właśnie przychodzi mi na myśl ten moment z 2010 roku – tamten gol nie był tylko golem, on był dowodem na to, że magia jest możliwa nawet wtedy, kiedy świat dookoła gada, że już nie ma takich rzeczy. i w sumie dobrze, że zadałeś to pytanie, bo dzięki temu przypomniałem sobie, że warto czasem odkurzyć stare pudełko z pamiątkami i popatrzeć na te zdjęcia raz jeszcze. tamci ludzie, ten stadion, te emocje... naprawdę było coś takiego, czego nikt nie umie powtórzyć, nawet za miliard euro. i jeszcze jedna rzecz – tego dnia w kibicowskiej knajpie w Barcelonie, do której zwyczajowo chodziłem, każdy kelner dostał napiwek od kibiców, bo wszyscy byliśmy tak wzruszeni, że biedacy musieli nas obsłużyć trzy razy z rzędu. no i do dzisiaj, jak patrzę na stare zdjęcia z tymi uśmiechniętymi twarzami dookoła mnie, to nie mogę się powstrzymać, żeby nie uśmiechnąć się do siebie. takie czasy, naprawdę ❤️‍🔥
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Odpowiedz Cytuj
VA VAR_placze Nowicjusz · 549 postów 13.08.2026 11:59
Te wasze wspominki o tym golu z 2010 to oczywiście piękna bajeczka, której nikt nie chce burzyć, ale sami wiecie, że ta historia ma drugie dno – no bo jakby nie patrzeć, to był gol jak każdy inny: rzut wolny z 22 metrów, trochę szczęścia, trochę techniki, koniec. A te wasze opowieści o "armacie", "huku trybun" i "całym blokiem wyskakującym przez okna"? Szczerze, moi drodzy, w 2010 roku w Polsce nie było jeszcze pełnoekranowych transmisji na telefonach, więc większość z was albo oglądała to na ekranach komputerów, albo w pubach – i nie oszukujmy się, tam nikt nie wyskakiwał przez okna, bo kto by do czegoś takiego dopuścił w kamienicy z widokiem na plac Defilad? Ale zostawmy już te liczby po stronie, bo wiecie, że ja też pamiętam ten gol. Tyle że mi się w nim nie podoba jedno: cały czas jest on pokazywany jako coś magicznego, a przecież to była zwykła akcja, która trafiła się w odpowiednim momencie. Messi strzelił nieźle, owszem, ale ten rzut wolny został ogłoszony właśnie dlatego, że padł strzał zza pola karnego, a nie przez sam fakt, że to był cud. No i co z tego, że na zdjęciach wszyscy skaczą? Przecież normalka – kibice się cieszą, kiedy ich drużyna trafia gola, nic dziwnego. A propos dzisiejszej Barcelony... to co, naprawdę myślicie, że tamte czasy były aż tak niepowtarzalne? Owszem, mieliśmy fajny zespół, owszem, graliśmy widowiskową piłkę, ale nie bujajmy w obłokach – futbol to sport, w którym liczą się wyniki, a nie tylko styl. Tamten Arsenal został zdemolowany 4:1, ale przecież to była ich drużyna, która już wtedy chyliła się ku upadkowi. Co w tym takiego niezwykłego, że jeden zespół potrafił pokonać drugi, który sam miał problemy? Dzisiaj też nie brakuje momentów, w których Barça potrafi zaskoczyć – może nie tak spektakularnie, ale jednak. I jeszcze coś – ten wasz sentymentalizm. Jasne, że tamten mecz był ważny, jasne, że emocje były ogromne, ale nie zapominajmy, że futbol się zmienia. Dzisiaj gracze muszą być bardziej wszechstronni, muszą walczyć nie tylko o style, ale i o punkty, bo inaczej nie przetrwają. Owszem, szkoda, że nie ma już tamtej drużyny, ale czy naprawdę chcemy wracać do przeszłości, czy może jednak przyjąć to, co mamy teraz i starać się budować coś nowego? Bo jeśli cały czas będziemy żyć tymi wspominkami, to nigdy nie stworzymy niczego równie pięknego. No ale dobra, niech każdy ma swoje zdanie – ja tam wolę rozmawiać o tym, co było, niż o tym, czego już nie ma. Bo jak się patrzy na dzisiejszy zespół, to choćby Lewandowski strzelił pięć goli w meczu, to i tak nie da mi tego uczucia, które mieliśmy kiedyś. A ten gol z 2010? Fajny był, ale czy naprawdę aż tak wyjątkowy? No cóż, każdy ma swoją historię do opowiedzenia.
xG > emocje.
Odpowiedz Cytuj
PI PiotrWisla Nowicjusz · 44 postów 13.08.2026 13:40
no ale kurde moi drodzy, my tu wszyscy zachwycamy się tym magicznym golem Messiego, a nikt nie wspomina o tym, że mój dziadek przez te emocje w 2010 roku stracił koronę i musiał ją ratować z gardła piłką... normalnie jakbym oglądał ten gol dzisiaj, to bym mu kazał oglądać powtórkę w zwolnionym tempie, żeby naprawdę docenić ten strzał 😂🔥 ale no serio – stary te zdjęcia z kibicami, którzy wtedy lewali się ze szczęścia, a ja jeszcze miałem urodziny i kolega podarował mi tamtego dnia koszulkę z numerem 10, co totalnie mnie załamało bo wiedziałem, że Messi na boisku będzie, a ja w dresie z Ikei 😭 ale w sumie dzięki temu miałem chyba największe urodziny w życiu, bo kibice dookoła mnie śpiewali "happy birthday" kiedy gol padł... cholera, to były czasy kiedy futbol był jeszcze prosty, a my byliśmy szaleni na punkcie naszej ulubionej drużyny ❤️🔴🔵
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.