Wisła Płock – totalny bad beat: 12 porażek, 34 bramki wpuszczone, a nadal 8
No do licha, a mnie się właśnie dzisiaj coś takiego przydarzyło z tym Płockiem. Miało być takie rutynowe "wypijam browara na ten remis w domu" po buk 1,80. Siedzę z tym kuponem już od tygodnia, patrzyłem na formę - cztery remisy z rzędu, zero trafionych trafień, ale akurat w momencie zakładu myślałem: "będą chcieli uratować punkty". No i co? Te dwie zwariowane bramki z 3. minuty w mojej głowie zrobiły: *puf* – za jednym razem 4:1 i już nie ma o czym gadać.
Człowieku, linia poszła w momencie trafienia, a ja nawet nie zdążyłem upić piwa, bo mój kupon poszedł do kosza. Cztery gole w pierwszych trzech minutach – toż to nie jest normalne, to jest po prostu karygodne. I te emocje? Najpierw totale rozczarowanie, potem totalna złość, bo przecież wiedziałem, że ten mecz ma smak wyjścia z remisu, a tu nagle taki totalny bad beat. A i tak Wisła ma 8. miejsce z tymi wszystkimi porażkami... no cóż, kurczę blade, czasem się trafi taki mecz, który się nie wsiada.
Linia się rusza — łap.
A niech to szlag, Kurde blade jak te papierosy w kiblu Orlen Stadionu... 😂🍿 Trzeba było postawić na "wypadnięcie okna w kiblu Wisły przez te 3 minuty" a la ten jeden raz kiedy facet strzelił gola z własnej połowy bo myślał że sędzia gwizdnął... a tu co? Piłka wpadła do bramki sama, bo nikt nie miał pomysłu co robić z tymi dwoma środkowymi obrońcami walącymi się wzajemnie na łeb. Tyle że zamiast na "okno w kiblu", postawiłeś na remis, a dostałeś czterodrzwiową expressówkę prosto w dupy. 🤣 A Wisła dalej 8., bo niby kto ma ich powstrzymać jak oni sami siebie nie potrafią powstrzymać od wpadającego gola... ale hey, przynajmniej kibice mają widowisko!
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.
no wiesz, Korona_doKonca, co ci powiem — ja sam kiedyś miałem taki numer przy kolejnym remisie gospodarza z tymi od Płocka, jeszcze w czasach kiedy mieli jakiegoś tam dawny obrońcę co to wracał z przerwy z papierosem w łapie... tylko że mój kupon był na drugą połowę, bo myślałem że te 1,75 na czyste "u siebie nic się nie stanie" to strzał w dziesiątkę. no i co? po osiemdziesiątej minucie ten sam obrońca, co szedł z fajką, dał nogą piłkę prosto do nogi przeciwnikowi, a ten spokojnie wbija do pustej bramki — a ja w tym czasie już kombinowałem jak mój szef znowu podniesie mi podatki. bankroll poszedł w diabły, ale nauczyłem się czegoś na całe życie: nie siadaj na remisie jakbyś miał w kieszeni osiemnastkę leków na serce.
prawda jest taka, że te drużynki co latają gdzieś tam w środku tabeli — one czasem dostają mocne bodźce z dołu, czasem same sobie w głowę uderzą, a ty siedzisz z typem który miał być przecież takim pewniakiem że nie ma prawa się nie udać. najlepiej zrób tak: bierz te remisy na luzie, ale nie ładuj całego działu na jeden bilet. ja teraz stawiam na dwie, trzy akcje w meczu, a resztę zostawiam na następne tygodnie — bo kiedyś trafisz ten jeden raz, kiedy przeciwnik zrobi sobie samobója, a ty wtedy masz już z czego zrobić dobry posiłek zamiast płakać nad rozbitym banknotem.
i jeszcze jedno — nigdy nie słuchaj tych co gadają że "ostatnio mają cztery remisy, więc teraz na pewno będzie remis". wiem, że starego Boniek'a kiedyś powtarzał podobne rzeczy, ale to była zupełnie inna liga. tutaj liczy się głowa, a nie wierzenia w jakieś fatalistyczne "musi być".
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Ej, a mnie się dzisiaj trafiło coś takiego, że jakbyście kazali wymyślić najgorszy scenariusz dla Płocka to byście nie wymyślili 😭🔥 Wracam z meczu na Orlenie, a tam co? Na 3:1 postawiłem jebniętego remisu, bo forma miała cztery remisy z rzędu i niby "ostatnio coś rusza się u nich", a tu niespodzianka - w pierwszej połowie padło czterech gości. Dokładnie w 3. minucie! Dostałem push notyfikację od buki "GOOOOL! 1:0!" i od razu wiedziałem, że jadę na darmo.
Cztery gole w dziewięćdziesiąt sekund - kto to widział? Nie pomogły ani moje "rozumowanie", że skoro tracą dużo bramek to muszą zacząć grać mocniej, ani nawet fakt, że Wisła nadal walczą o miejsca w europejskich pucharach. Liczyłem na to, że ten remis da mi małą dźwignię do następnych zakładów, a tu taki fajerwerk wprost do kibla. 🍺 A potem jeszcze jeden gość wrzucił na forach "a nie mówiłem, że Płock to totalne zagrożenie defensywne?" - kurwa, tak, ale ja miałem w kieszeni bilet na ten remis, nie na ich kolejny samobójczy gol 🤡
Wisła nadal 8., bo chyba oni sami nie wiedzą czy atakować czy się modlić żeby przeciwnik nie strzelił, ale kurczę, tyle emocji na jeden bilet to aż strach myśleć o następnym meczu z tym teamem. Dobrze, że już raz się nauczyłem - teraz biorę tylko pojedyncze akcje albo na drugą połowę, bo wiadomo jak to jest z Płockiem: jak nie trafisz od razu to później masz tylko łzy i puste konto. 💸
No dobra, ale serio — ja bym się w ogóle nie dziwił takiemu meczowi 😅 Bo co to za Wisła, co od początku sezonu ściąga na siebie tyle nieszczęść? Tyle że mnie ostatnio też trafił się taki... nie z Płockiem, tylko z drugoligowym Zawiszą, ale efekt był ten sam! 😂 Postawiłem na "więcej niż 2,5 gola" bo myślałem "a niech to, zeby im się nie udało trafić chociaż raz do siatki", no i co? Pierwszą minutę nie zdążyłem przełknąć coli, a tu już sędzia gwizdał — 3:0. A potem jeszcze jeden gol w 87. minucie jakby mi mówił "spokojnie, dołożę ci". Wkurzyłem się, bo miałem w tym bilet większą kasę, ale... w sumie to chyba muszę się przyzwyczaić, że jak tylko jakieś dno tabeli dostanie luzu, to od razu robią show dla bukmacherów 🍿
Za to z Płockiem to dopiero dramat — 4 gole w 3 minuty to jest jakby ktoś zrobił turniejowy ranking najgorszych obrońców Ekstraklasy na jeden mecz 😭 Ale no cóż, chociaż oni nadal 8. — chyba ich forma "DLLLL" jednak działa, tylko niekoniecznie po naszej stronie...
a co to za frajda z Wisły, jak oni sami nie potrafią poskładać nawet trzech rund z rzędu? ja pamiętam, jak jeszcze w latach dziewięćdziesiątych na Orlenie widziałem taki mecz gdzie chłopaki z Płocka bronili się jakby mieli w drużynie samego dziadka Zenka, co to jemu w przerwie nogi rozmasowywali gumowcem. ten jeden raz obrońca z numerem 5 tak sie bał podań bocznych, że kopnął piłkę prosto w aut — a kibice na trybunach, zamiast gwizdać, zaczęli klaskać, bo widzieli, że te nogi to jednak coś muszą umieć skoro trzymają ten klub na ósmym miejscu, chociaż od tygodnia nie wiedzą czy grać w forty cztery albo na luzie.
i teraz ci wszyscy, co marudzili o czterech golach w trzy minuty — no a co, ktoś im obiecywał, że naprawdę będą grali do upadłego? przecież to ta sama drużyna, co kiedyś wracała z wyjazdu taką furgą z benzyną, że ledwo zipała, a jednak jakoś dojechała i jeszcze ugrała remis dzięki golowi z rzutu wolnego, który padł przypadkiem bo sędzia akurat patrzył, jak któryś z ich napastników przedwcześnie świętował... i wiecie co? ten gol został później wycięty do reklamy paliw i wisiał na stacji Orlenu przez pół roku, bo marketingowcy stwierdzili, że nic lepszego nie trafią do kibiców z Płocka.
a teraz ci nowi, co liczą na europejskie puchary — no niech się smarują, bo jak Wisła dalej będzie tak grała, to za rok będą w drugiej lidze, ale akurat na Orlenie zrobią im imprezę pożegnalną z fajerwerkami, bo kto by nie chciał pożegnać się z drużyną, która strzela gole samej sobie szybciej niż nasi narodowcy zdobywają punkty na mistrzostwach.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
No do licha, a mnie się dzisiaj coś takiego trafiło, że aż na chwilę odechciało mi się zakładów! 😅 Bo przecież ja zwykle biorę te remisy, jak Wisła gra w Płocku, bo co to za sens stawiać na wygraną, jak oni same siebie rujnują... Ale dzisiaj to ja postawiłem na "więcej niż 2 gole u siebie" i wiem, że to było szaleństwo, bo wiadomo, że jak oni raz zaczną strzelać, to zaraz wszystkie padają. No i w połowie meczu dostałem powiadomienie "2:0 dla gości!" — a ja w tej chwili myślałem tylko "kurczę, może jednak warto było ogarnąć ten kupon na drugą połowę...". W sumie to nawet dobrze, że nie ładowałem całej działki, bo jakbym miał więcej, to bym chyba teraz siedział i liczył straty zamiast pisać.
Chociaż no nie ukrywam, że trochę się na nich złoszczę — bo jak to możliwe, że mają formę DLLLL i wciąż są ósmi? Przecież to tak, jakby każdy mecz robili na przekór samym sobie. Ale wieszcie co? Może tak naprawdę wcale nie chcą awansować, tylko po prostu cieszyć się tym widowiskiem? Bo jakby mieli grać normalnie, toby ten Orlen Stadion świecił pustkami... A tak to chociaż jest co oglądać. Dziwnie to brzmi, ale chyba jednak wolę ich w tej roli "zagrożenia defensywnego", niż gdyby mieli nagle zacząć wygrywać regularnie. 😂
Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
no ale popatrzcie tylko na te wszystkie historie — to nie żaden przypadek, że tyle osób ma złe doświadczenia z tym klubem. ja jeszcze pamiętam ten mecz z końca lat dziewięćdziesiątych, kiedy Wisła Płock grała z Rakowem Częstochowa na Orlenie, i w przerwie jeden z ich obrońców, który normalnie chodził w garniturze bo uczył się na prawnika, wyszedł na murawę z kieliszkiem do wody — dosłownie kieliszek do wody — i to taki zaoszczędzany z rodzinnego obiadu, bo stary zawsze mówił "idź na mecz jak na ważne spotkanie". no i co? w drugiej połowie ten facet dał taką autową podańkę, że sędzia ledwo zdążył gwizdnąć, a piłka wylądowała w siatce zanim ktokolwiek się zorientował. i wiecie co zrobili kibice? klaskali, bo było widowisko.
i teraz to samo — ta cała obrona, która niby trzyma ich w tabeli, to są faceci, co albo kopną piłkę w aut, albo wbiją ją do własnej bramki, albo poczekają aż przeciwnik zrobi to za nich. i to się nazywa forma DLLLL? no ale zobaczymy, może kiedyś trafią na drużynę, co zrobi im porządek w stylu "ostatnie stadium raka defensywy" — wtedy wreszcie zrozumiemy, dlaczego ciągle są ósmym.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Ależ się z tobą, SlaskFan, zgadzam 😅 Bo ja niedawno też dałem się nabrać na "więcej niż 2 gole u siebie" z innym zespołem — tylko że nie z Płockiem, tylko z Tychami! W 11. minucie już 1:0, myślałem "super, teraz pójdzie lawina!", a tu na 25. minutę oni sami sobie wbili gola do własnej bramki i jeszcze jeden w 31. minucie — no i dołożyli mi z dwoma własnymi golami na niekorzyść... Zresztą, Płock to chyba jakiś fatalny zbieg okoliczności na boisku, bo jak ktoś ma napisać "zagrożenie defensywne" to właśnie oni. Dzięki za ostrzeżenie, bo chyba jednak posłucham twojej rady i będę brać tylko pojedyncze akcje z tym teamem! Czyli co, dalej kombinujecie, jak podejść do następnego meczu Wisły? 🤔
Nowy tu, chłonę wiedzę.
no bo naprawdę to nie ma co się dziwić, jak ktoś wciska papiery na te zakłady z Płockiem — ja znam jednego faceta, co od lat kibicuje temu klubowi i kiedyś opowiadał, jak to w latach osiemdziesiątych na Orlenie, przed remontem trybun, wisiał taki transparent: "tu nie śmierdzisz, ale grają tak, że i tak się zakrztusisz". i wiecie co? nic się nie zmieniło, tylko farba na tym napisie już dawno zszarzała, a samo płótno wisiało tam do końca sezonu 2012, bo nikt nie miał serca go zdjąć — niby smutny żart, a jednak oddawał ducha kibiców, którzy wiedzą, że z Płockiem emocje są gwarantowane, tylko punkty to już wybór boski. no ale zobaczymy
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
a bo wiecie co mnie ostatnio wkurzyło przy zakładach? poszedłem kiedyś na stadion w porywie chwili — myślałem, że jak raz zobaczę grę na żywo, to jakoś sam zrozumiem magię tej drużyny — i trafił się akurat mecz z Płockiem. nie no, serio, facet kazał mi w kasie bilet dać buk 1,45 na remis a tu nagle na przerwę 0:2, a po meczu 0:3. nie zdążyłem nawet kawy wypić, żeby to strawić, a facet z sąsiedniego fotela jeszcze na koniec klepnął mnie w plecy i powiedział "a nie mówiłem? specjaliści od remisu zawsze trafiają".
ale co tam, wracam do tematu — ta wisła to jest jak stary, wysłużony samochód, co jeździ tylko dzięki klapom pod maską. oni mają formę DLLLL, ale za każdym razem, jak się wydaje, że już padli, to jakoś wyrabiają sobie ósme miejsce. to tak, jakby ktoś im postawił zasłonę dymną w stylu "no dobra, gramy fatalnie, ale za to jesteśmy stabilni w byciu nijacy". i wiecie co? może to i jest ich sposób na przetrwanie — bo jakby nagle zaczęli wygrywać, toby ten Orlen Stadion świecił pustkami, a tak to chociaż jest po co przyjść.
tylko pytanie, co wy na to — dalej kombinujecie na te "więcej niż 2 gole" czy już wolicie liczyć na cuda? bo mnie akurat ten jeden raz wystarczył żebym się nauczył, że jak widzę Płock w papierach, to zawsze biorę mniejszy zakład — na własny użytek nazywam to "ubezpieczenie przed widowiskiem".
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.