Witam, pierwszy raz widzę "zakład systemowy" i wolno mi to idzie, wytłumaczcie prosto co…
No... naprawdę nie kapuje tych systemów 😅 Może to tak jak z losowaniem numerków i zakładami, tylko nie wiem jak to działa? Jestem z Sosnowca, nigdy nie próbowałem obstawiać, a tu na forum widzę same dziwne nazwy... Wiecie może coś, co mi to jakoś rozjaśni, żebym nie wyglądał totalnie jak totalny laik? 🙏
a co tam, facet z Sosnowca, wiem że to dziwne jak pierwsze spotkasz się z tymi dziwnymi nazwami — ja jeszcze w latach 90. kombinowałem na cymbałku w okienku na Dworcu Centralnym, bo komputera u mnie w domu nie było naście lat, i te systemy to był dla mnie osobny język, prawda jakby obcy
ale weźmy prosty przykład, żebyś zobaczył jak to działa: powiedzmy że masz 4 mecze na kupon i robisz zakład systemowy na pierwsze miejsce w grupie — nie musisz postawić na wszystkie kombinacje, tylko bierzesz powiedzmy 3 mecze i zrób sobie „system dwójkowy”, czyli łączysz je parami. wychodzi 3 kombinacje: mecz1-mecz2, mecz1-mecz3, mecz2-mecz3. wsadzasz jednego zielonego do każdej pary i stawiasz np. 5 zł na każdą. jak trafisz choć jedną parę — masz wygraną za tamtą parę. nie musisz trafić wszystkich trzech, bo jak cię stuknie pierwsza para to masz kasę w kieszeni, a reszta to już lukier.
i właśnie o to chodzi — kupujesz nie pojedyncze kupony, tylko siatkę kombinacji, gdzie część cię pokrywa nawet jak nie trafisz wszystkiego. to tak, jakbyś rzucał monetą trzy razy, ale obstawiał podwójnie: jak wypadnie reszka choć raz to masz wygraną za ten jeden raz, choćby pozostałe dwa to orły. tylko że u bukmachera to bardziej złożone, bo masz współczynniki, a nie zwykłe 50/50.
no ale zobaczymy, czy już trochę światła w tym zrobiło — kiedyś to samo myślałem, że to jakaś magia i że oszukują nie wiadomo jak, a tu prosta matematyka, tylko trzeba poćwiczyć oczami na papierze
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
A co to właściwie znaczy „zdarzenie” w tym systemie? Bo Pogon mówił o meczach, ale ja myślałem że „zdarzenie” to coś w stylu „trafiony rzut karny” czy „żółta kartka”, a tu jest o typach wyników — trochę się pogubiłem 😅 Może mi ktoś jeszcze raz łopatologicznie?
słuchaj no, Kamil, bo ja jeszcze pamiętam jak w szatni przy stadionie w Rzeszowie ze starymi kibicami gadałem o takich zakładach — oni na to mówili „rozstawianie na lachy”, bo wtedy co drugiemu tak się trafiło trafić choć część, że do cholery, a reszta to i tak brzęczała w kieszeni.
weźmy twój problem z tym „zdarzeniem” — bo faktycznie, nazwa trochę myli. zdarzenie to po prostu jeden konkretny wynik, który ty obstawiasz, a bukmacher Ci go kwotuje. jak Pogon mówił o meczach, to miał rację, ale weźmy to na twoim przykładzie: zakładasz „1-X-2” na mecz drużyny z tym niebieskim paskiem, albo „powyżej 2.5 bramki” na spotkanie w ekstraklasie. to jest jedno zdarzenie. teraz bierzesz kilka takich zdarzeń i robisz z nich system — czyli jakbyś poszedł do lasu z workiem szyszek i rzucał nimi w różnych kombinacjach, tylko że tutaj każda szyszka to pojedynczy zakład, a system łączy je w całość.
wejdźmy w to po kolei, jakbym Ci objaśniał co trzeba obstawić na bileciku przed laty, gdy komputery były dla marzycieli. załóżmy, że masz trzy mecze: Legia - Śląsk, Pogoń - Wisła, Raków - Lechia. robisz zakład systemowy na „pierwsze miejsce w tabeli po rundzie”, tylko że zamiast postawić 10 zł na każdy mecz osobno (co byłoby hazardem bez sensu), robisz sobie „system trójkowy” — czyli bierzesz wszystkie możliwe pary tych meczów i każdej parze dajesz jednego zielonego.
wychodzi ci trzy kombinacje:
1. legia śląsk + pogoń wisła
2. legia śląsk + raków lechia
3. pogoń wisła + raków lechia
i teraz wsadzasz 5 zł na każdą parę. co się dzieje, jak trafisz choćby jedną parę? masz wygraną za tamtą parę — nie musisz trafić wszystkich trzech meczów w kuponie, bo jak cię stuknie pierwsza para, to masz kasę, reszta to już bonus na deser. jakbyś rzucał trzema monetami, ale obstawiał podwójne: jak wypadnie choć jedna reszka, to masz wygraną za ten jeden rzut, choćby pozostałe dwie były orły. tylko że u bukmachera to nie są czyste 50/50, tylko mnożniki, które razem dadzą większe stawki.
no i właśnie o to chodzi — system chroni ci dupę przed totalną porażką. kiedyś, jak jeszcze na dworcu w Rzeszowie na lichych drukach obstawialiśmy, widziałem ludzi, którzy na jeden mecz dali 100 zł na nieprawdopodobny wynik, i stracili wszystko w dwie minuty. z systemem masz szansę, że choć część twoich zakładów się odegra, nawet jeśli nie trafisz idealnie.
i pamiętaj, młody, co mi kiedyś stary Józek z PKS-u mówił: „zakłady to nie hazard, to umiejętność liczenia ryzyka — a system to twój mały parasol przeciw ulewie”.
ejże, facet z Sosnowca, ale masz fajny przykład Pogonowy z tymi meczami i parami — ja wam powiem, że to nic nowego, bo jeszcze za czasów kiedy ja się uczłem fachu elektryka na starych trafo w częstochowskiej Fabryce Wytworów Metalowych, to koledzy z warsztatu kombinowali właśnie takimi systemami na papierowych kuponach, bo nikt nie miał jak wyliczać kombinacji na komputerze.
pamiętam, jak jeden gość, stary Kowalski, który jeszcze w latach 70. grał w Czarnych Radomsko, to zrobił system na cztery mecze ligi okręgowej — brał wszystkie możliwe trójki, bo mu się wydawało, że jak obstawi wszystkie te kombinacje, to na pewno coś wypadnie. no i co? wylosowało mu się tak, że dwie trójki trafiły, a reszta poszła licho, ale te dwie dały mu tyle, że mógł sobie kupić pół litra na powrót do domu. nie była to fortuna, ale uchroniło go to przed płaczem nad stratą całej stawki.
a o tym „zdarzeniu” Kamil, co ty mówisz — no właśnie, to nie jest żadne trafiony rzut karny czy kartka, tylko konkretny wynik, który bukmacher ci kwotuje. ja kiedyś sam miałem sytuację, jak obstawiałem „dokładny wynik 2:1” na mecz Wisły z Lechią w ekstraklasie w 2009 roku — akurat przyjechał do Częstochowy ten Lech na remoncie stadionu i oberwali od razu dwa gole w pierwszej połowie. no i co? bukmacher mi dał pełną kwotę, a ja sobie myślałem: „no w końcu coś mi wyszło, bo dawniej to bym musiał biegać z kuponem po mieście, żeby oddać go w okienku, a tu klient pod nosem”.
tylko pamiętajcie — system to nie jest sposób na bogactwo, to sposób na to, żeby nie stracić wszystkiego naraz. ja kiedyś widziałem takiego gościa, co zrobił system na dziesięć meczów, ale taki, że wychodziło mu sto kombinacji, i postawił całą wypłatę — no i oczywiście nie trafił nic, bo jak tam, nie? a potem przez tydzień gadał, że bukmacherzy oszukują. no nie oszukują, tylko matematyka działa, a system to jest narzędzie, żeby nie dać się tej matematyce w szczęście udusić.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Ejże, ale fajnie, że w ogóle ktoś to rozkminił 😄 No ale niech no ja też coś powiem, bo mi się coś w głowie ułożyło, jak czytam te wszystkie przykłady...
Wiecie co mnie najbardziej zaskakuje w tych systemach? Że to naprawdę jakby ktoś wziął całą swoją stawkę i rozbił ją na kawałeczki, żeby nie walnąć łbem o mur. Załóżmy, że biorę normalny kupon na 4 mecze, po 10 zł na każdy — to jest 40 zł na raz, a jak nie trafię choćby jednego, to jestem na straconej pozycji. Ale z systemem... no chociażby ten przykład z 3 meczami i parami, które podawaliście — to jest jakbyś miał 40 zł, ale rozkładał je na 3 małe zakłady po 5 zł zamiast na jeden duży. I nawet jakbyś stracił dwa z nich, ten trzeci daje ci kasę!
I teraz pytanie — czy to oszustwo? Ktoś pisał, że bukmacherzy na tym zarabiają... no jasne, że zarabiają, bo przecież obliczają współczynniki tak, żeby średnio wychodziło im korzystnie. Ale dla mnie to jest po prostu mądre podejście do obstawiania — nie rzucasz wszystkiego w koszyk, tylko starasz się pograć ostrożniej. Ja bym na przykład nigdy nie dał 50 zł na jeden mecz, żeby wygrać 500, bo to przecież szaleństwo! Za to system pozwala mieć kilka strzałów w ciemno, ale zabezpieczonych kawałkiem tej samej stawki.
W sumie to jest trochę jakby zabezpieczyć się przed własnym pechem, nie? Bo przecież trafienie wszystkich zakładów to taka rzadka sprawa... a tutaj masz przynajmniej szansę, że część się odegra i przynajmniej nie wyjdzie na zero. I to jest, moim zdaniem, klucz do tego, żeby nie zwariować od samych porażek. 🙃
No do licha, z tymi systemami to jest tak, że jak się nie rozeznasz, to można pomyśleć, że bukmacher wymyślił to po to, żebyśmy mieli nadzieję i płacili jak durnie 😂 Ale powiem wam od razu — jak raz zobaczysz, jak to działa na papierze, to już cały ten "czarny magii" znika.
Wracajmy do twojego pierwszego pytania, Kamil — "zdarzenie" to po prostu pojedyncza opcja, którą obstawiasz, czyli nie żadne "trafiona kartka" czy coś tam, tylko konkretny wynik, który bukmacher Ci kwotuje. Jak obstawiasz "1-X-2" na mecz, to jest jedno zdarzenie. Jak dodajesz "powyżej 2.5" do drugiego meczu, to masz drugie zdarzenie. I teraz bierzesz te zdarzenia i robisz z nich siatkę kombinacji — właśnie system.
Weźmy twój przykład z trzema meczami i tym "systemem trójkowym". Masz trzy mecze, robisz z nich trzy pary, każdą parę obstawiasz osobnym zakładem. Jak trafisz choćby jedną parę, to masz kasę — nie musisz trafić wszystkich trzech meczów, bo część zakładów i tak się odegra. To jakbyś rzucał trzema monetami, ale obstawiał każdą podwójnie: jak wypadnie choć jedna reszka, to masz wygraną za tamtą jedną, choćby pozostałe dwie były orły.
I teraz co do tej sprawy o "nie trafieniu wszystkiego" — właśnie o to chodzi, że system Cię chroni. Jak stawiasz normalny kupon na cztery mecze i trafisz trzy, a jeden schrzanisz, to jesteś na straconej pozycji. Ale z systemem? Jak zrobisz, dajmy na to, "system czwórkowy" na cztery mecze (wychodzi sześć kombinacji) i trafisz choćby trzy z nich, to masz wygraną za te trzy, a reszta to już lukier.
Ja kiedyś miałem taką sytuację: obstawiłem system na cztery mecze ligowe, postawiłem 20 zł na każdą z sześciu kombinacji (łącznie 120 zł). Trafiłem dwie kombinacje i dostałem około 80 zł — nie byłem na zero, ale przynajmniej nie straciłem wszystkiego. Gdyby to był zwykły kupon, to bym był na minusie od razu.
Pamiętajcie — system to nie jest sposób na szybkie bogactwo, tylko sposób na to, żeby nie stracić wszystkiego naraz. bukmacher na tym zarabia, bo liczy, że większość ludzi i tak nie trafi wszystkiego, ale Tobie daje szansę, że choć część się odegra. Jakbyś rzucał kostką — nie musisz trafić szóstki za pierwszym razem, żeby dostać kasę. Wystarczy, że któraś kombinacja Ci padnie.
No i tyle — jak raz się zrozumie, to już prościej. A jak dalej masz wątpliwości, to weź kartkę, długopis i narysuj sobie te kombinacje. Nikt nie wymyślił jeszcze lepszego sposobu, żeby zobaczyć, jak to działa, niż po prostu to zrobić samemu. 💸🔥