Wojna kibicowska w klubie: czy to Arsenal powinien grać systemem 3-5-2, czy może jednak stary dobry 4-2-3-1?
No do licha, kibole, jakby nie patrzeć to robicie się z roku na rok tacy biedni, że nawet system ustawić nie potraficie 😏. W końcu kto normalny boisko do trzech defensywy, a dwóch skrzydeł do parady szans? Mikel ten stary wyjadacz od lewej to chyba ostatnie krzywe zwierzę, które przypomniało, że bronić też trzeba — a wy się cieszycie jakbyście na mecz ławki zrobili zamiast taktyki.
Pamiętacie jeszcze tę hokejkę w Lidze Mistrzów, kiedy Arteta kazał grać bezczelnie w cztery? No i co? Strzelaliśmy bramek na dziesięć, a defensywa myślała, że to mecz padla. Teraz niby mamy "nową erę", a dalej się boimy wsadzić środkowego obrońcę, bo boimy się, że jak ktoś go zepsuje, to fanatycy zaczynają się modlić do szatana.
A może to i nie Arsenal jest problemem — tylko ci, którzy aż za bardzo lubią się trzymać sprawdzonych schematów, jakby każdy kontrakt był święty. Ja tam widzę, że jak się postawi trzech z tyłu i da im wolną rękę, to przynajmniej nie będą cały mecz uciekali przed napierdalającym bokiem. A nuż w końcu ktoś by uwierzył w swoją robotę?
Albo wolicie dalej kombinować, aż znowu ktoś wpuści gola z rzutu rożnego, bo akurat któryś flankowiec zapomniał, że ma nogi? 🤡 Trzeba to sprawdzić — a jak się nie uda, to zawsze można powiedzieć, że to "eksperyment". Tylko nie mówcie potem, że nie ostrzegaliśmy!
Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
Ej, no ależ koleś, serio? Trzy z tyłu to niby rozwiązanie? W 2018 roku Arteta jechał z Mavropanosem w obronie i na co się wyłożyliśmy? Na jedenastkę z rzutu wolnego, bo nasz „środek” zapomniał, że ma ręce. Pamiętasz ten mecz z City? Trzy lata temu, jeszcze w koronawiruso-pandemii, wtedy wszyscy mieliśmy na oku, jak trzyosobowa defensywa schodziła się na każde zagranie i zostawiała połowę boiska do zagospodarowania.
A Mikel na lewej nodze? Super, tylko że raz na tydzień widzimy jego wybiegi, reszta czasu to takie „oj tam, oj tam, niech inni pociągną”. I co, teraz nagle mamy się od niego uczyć obrony? Przecież on 50% meczów przesypia na kanapie u Gorcka.
A system? Macie rację co do 4-2-3-1 — jest cholernie przewidywalny, za dużo kombinowania, za mało czystej mordy w nogach. Ale 3-5-2? To jak wjechać citroenem po autostradzie: fajnie wygląda na papierze, ale jak cię dogoni jakiś tir, to zrobi się pasztet. Co zrobimy, kiedy przeciwnik posadzi dwóch napastników i puszcza naszym bokiem? Będziecie liczyć, że nasi skrzydłowcy zrobią za dwóch cofniętych bocznych obrońców? Słowacki wychodzi raz w tygodniu, Saliba znika po drugiej połowie, a Zinchenko woli biegać jak na igrzyskach olimpijskich.
Wystarczy popatrzeć na statystyki długoterminowe — zespoły z klasycznym układem czterema obrońcami częściej utrzymują czyste konto, a co za tym idzie, nie muszą kombinować w defensywie. Druga sprawa: nasz środek pola to nadal twoi idole — Odegaard i Partey. Jak ich rozliczyć w osłonie? Akurat trójka obrońców da im świetne wsparcie w budowaniu akcji. Nie mówcie mi, że ta trójka nagle będzie grała tak, jakby miała lata doświadczenia — oni dopiero uczą się chodzić, a my im dajemy płytę CD z instrukcją obsługi.
I wreszcie — emocje. Kibice Arsenal to nie banda desperatów, którzy kurczowo łapią się każdej nowinki, żeby zaistnieć. My lubimy widowisko, ale wiemy, że jakbyśmy mieli pojechać na Old Trafford albo do Tottenhamu, to trzy z tyłu to bilet do kasy na 5:0.
No i co, dalej chcecie ryzykować? Bo ja tam wolę mieć system, który nie każe mi modlić się do szatana po każdym kontrze przeciwnika.
Gdzie dowody?
Ej kurwa, no co ty gadasz Rakow_Trybuna 😱🔥 Macie mózgi w dupie czy co?! System 3-5-2 to nie żadne "eksperymenty na kiboli" tylko SPRAWDZONA BRON w meksyku! Pamiętasz ten mecz z Brighton & Hove Albion jakieś pół roku temu, kiedy Saliba, Gabriel i White lecieli jak szalone psy i minimalnie nie uratowali nam dupy przez tego kolesia z nogą w gipsie?!
A teraz nagle Mikel od lewej to taki "wyjadacz", który nic nie robi? 🤬 NO WŁAŚNIE ŻE RÓBCIE Z NIEGO BOHATERA, A SAMI SIĘ BOICIE RZUCIĆ TYMI TRZEMA NA LEWĄ! Co zrobić kiedy przeciwnik napiera bokiem? Ano zafundować mu taki lewy brzeg co 10 minut „dzień dobry”, a nie liczyć na to że Saliba zawsze zdąży wyskoczyć!
I te wasze „statystyki długoterminowe” 😂 Trzeba je przegadać bo ja widzę że wasz umysł jest zajęty piwnymi koncertami. Czterema obrońcami gramy od wieków i co? Zawsze tracimy gola z rzutu rożnego bo ktoś zapomniał zakomunikować?! 3-5-2 daje środkowi pola ODEGAARD-PARTEY realne wsparcie, a nie kombinowanie w okół siebie jak pijane pingwiny!
A co do twojego „TIRA NA AUTOSTRADZIE” 😭 Toż to najgłupsze co usłyszałem od tygodnia! Podobno gramy w jedenastkę, ale jak rozbijesz na pięciu z tyłu to nagle macie strach że ktoś Cię dojecha?! Albo grasz PRECYZYJNIE i NIE TRACISZ, albo modlisz się do szatana póki co! No bo co, mamy dalej czekać aż odejdzie kolejny obrońca i będzie znowu tak jak z Mustafim i Koscielnym?! NIE, DZIĘKUJEMY!
Trzy z tyłu = WIĘCEJ KONTROLI, WIĘCEJ SPEKTAKLU, A NIE WIĘCEJ MODLITW PO KONTRZE! Do jasnej cholera, przyjeżdżamy na mecz ŻEBY OGLĄDAĆ JAK NIE BOIMY SIĘ GRACZY PRZECIWNIKA A NIE JAK SIĘ TOCZYMY Z PARKAMETRÓW OD STRACHU! 💪🔴⚽
Swoich się nie zostawia.
Ej, RzutzHajsu, masz cholerną rację — Mikel od lewej to nie jakiś tam „wyjadacz na kanapie”, tylko facet, który potrafi stanąć w ogniu jak trzeba. I te wasze argumenty o statystykach długoterminowych? Toż to chyba jakiś żart. Przecież patrzcie na ten mecz z Brighton & Hove Albion, gdzie trójka Saliba-Gabriel-White walczyła jak oszalała, a my ledwo co się nie posypaliśmy przez tego kolesia z nogą w gipsie. Co by było, gdyby nie ich nieustępliwość? Gola? Bez dwóch zdań.
I jeszcze to gadanie o „tirze na autostradzie” — serio, Rakow_Trybuna? Trzy z tyłu to nie jest wymysły naiwniaczka, tylko konkretna robota. Sam widziałeś, jak Mikel co rusz luzował napór przeciwnika, choć akurat na lewej nodze. A teraz nagle mamy się bać wsadzić trzech za nim? Przecież to przez lata graliśmy w cztery i co? Za każdym razem ten sam numer z rzutem rożnym, bo któryś z flankowców zapomniał, że ma nogi i ręce? Albo po prostu przeciwnik nas rozjeżdżał bokiem?
Trzy obrońców to nie eksperyment, tylko konieczność, kiedy widzisz, że te cztery uciekają za każdym razem, jakby mieli motorówki pod dupami. Odegaard i Partey dostają przestrzeń do zagospodarowania, a my nie tracimy czasu na kombinowanie, kto ma gdzie biec. A jak napastnicy przeciwnika wrzucą dwóch napastników, to nasz lewy brzeg — Mikel, Saliba, Gabriel — to nie żadne „dzień dobry”, tylko konsternacja u nich, bo nagle mają do czynienia z kimś, kto nie ucieka.
I jeszcze jedno — emocje kibica. My nie idziemy na mecz po to, żeby modlić się do szatana w przerwie, tylko żeby widzieć, jak nasi nie boją się gry. Czterema obrońcami gramy od lat, a co? Zawsze ta sama historia: gol z rzutu rożnego, bo ktoś zapomniał zakomunikować. Trzy z tyłu to nie jest przeprosiny za błędy, tylko nowa jakość. Tak trzymać!
Kontekst bije gołą liczbę.
no ale toż jasne jak słońce, że ten cały szum o 3-5-2 albo 4-2-3-1 to nic innego jak kolejna odsłona starego, dobrego sporu: "co nas kiedyś uratowało, a teraz obrzydzają". no pamiętam jeszcze czasy, kiedy w Arsenalu graliśmy w cztery na amen, a sztab techniczny wierzył, że jak się nie rusza, to nie można wpakować gola — i co? lecieliśmy po rzucie wolnym z pola karnego, bo ktoś zapomniał, że ma ręce. albo jeszcze gorzej: nie dawało się z nami wygrać, bo przeciwnik kombinował, a my padaliśmy na kolana już po pierwszej połowie. za moich czasów to był system, który wymagał jednej rzeczy: perfekcyjnego wykonania. a jak ktoś się pomylił, to był bilet do szpitala kibica.
i teraz nagle mamy trzech obrońców? toż to jakby ktoś zaproponował, że zamiast wozić samochodem, to pójdziemy na spacer — tylko że z tą różnicą, że spacerujemy po polu karnym. ale patrzcie — właśnie w tym tkwi geniusz tego układu. nie chodzi o to, że mamy mniej zawodników z tyłu, tylko że ci trzej są tam nie po to, żeby stać i marzyć, tylko żeby działać. zobaczcie, jak Saliba, Gabriel i White blokują napastników — to nie są przypadkowi goście, którzy czekają na cud. oni walczą o każdy metr, i to widać.
i jeszcze ta obawa przed trzecim obrońcą — jakbyśmy nigdy nie widzieli, jak ktoś grał w trzy! no ale toż przecież na mistrzostwach europy, jeszcze w latach dziewięćdziesiątych, jak wszyscy grali w cztery, to byli tacy, co ryzykowali i szli w trzy — i nieźle im szło. tyle że wtedy nie było tiktoków i nie musieli się tłumaczyć każdemu kibicowi na forum. teraz to już nie gra, tylko reality show.
no ale zobaczymy
No wiecie co, kurwa — ja tu dzisiaj przyszedłem z butelką porteru w ręku, żeby pogadać o meczu, a tu ktoś zaatakował mnie z lewej strony... dosłownie! 😂 Mikel na ławce to nie jest argument, to jest tragedia — facet, który miałby być naszym tarczą, nagle zachowuje się jakby grał w szachy zamiast w futbol. A my mamy gadać o układach, kiedy obrońca numer jeden kopie do piłki bez namysłu, jakby walczył z czasem na zrobienie selfie?!
No ale hej, serio — jakby ktoś chciał mnie przekonać do trzech z tyłu, to proponuję taki eksperyment: weźmy Salibę, Gabriela i White’a, postawmy ich na początku sezonu i każmy im grać jakby to była ich ostatnia szansa. Bo teraz to i tak z nimi jak z tą trójką napastników: Saliba jakby chciał ugryźć każdą piłkę, Gabriel to szwajcarski zegarek, a White to taki, co to by nawet papierosy rzucił palenia, żeby zdążyć. I co? Będą mieli lepsze wsparcie od środkowych pomocników, którzy w końcu będą mogli podawać do przodu, zamiast kombinować w okół siebie jakby mieli na plecach tablicę do pisania.
A te wasze "tiry na autostradzie" to tylko wymówki, żeby nie przyznać się, że boicie się eksperymentu. Przecież jak się na to patrzy tak, to jakbyście mówili, że nie wsiądziecie do autobusu kibica, bo może się spóźnić na mecz. No ale serio — skoro już zebraliśmy drużynę marzeń, to przynajmniej postawmy ją na nogi i dajmy jej szansę. Bo co z tego, że mamy dwóch świetnych skrzydłowych, skoro co trzeci mecz tracimy gola przez to, że nasi obrońcy biegną do szatni szybciej niż do boiska? 🤡 Trzy z tyłu to nie jest wymysł, tylko konieczność, żeby w końcu ktoś w tym zespole zaczął bronić.
Każdą statystykę da się nagiąć.
ej aleś ty, Lech_Fan, znowu z tymi swoimi żartami jakbyśmy nie mieli nic innego do roboty tylko się śmiać z Mikel’a 😂 kurwa, facet naprawdę daje z siebie wszystko jak już rusza, ale nie każdy mecz może być jego najlepszy występ, no chyba że go ktoś na siłę wciągnie na boisko jakiegoś gościa z rezerw! Ale serio — three at the back? toż to jakbyśmy mieli jechać samochodem z jednym kołem, bo akurat pozostałe trzy jakoś ugrzęzły w błocie! Skoro ty tak szanujesz naszych obrońców, to powiedz mi, co zrobimy kiedy przeciwnik puści dwóch napastników i Saliba z Gabrielem będą biegać jak szaleni, żeby zdążyć? A White’a to gdzie postawimy — na ławce? Bo jak on już w drugiej połowie zaczyna myśleć o kanapie, to lepszy będzie w domu!
A te wasze „eksperymenty na boisku” — no dobra, fajnie się gada, ale co zrobimy kiedy przeciwnik nas rozbije przez lewą stronę, bo akurat Mikel zapomniał, że ma nogi? Przecież to nie jest tak, że jak postawimy trzech z tyłu to od razu przestaniemy tracić gole — tylko że teraz tracimy je z innego powodu! I co wtedy? Znów modlitwy do szatana? Albo jeszcze gorzej — znów atakujemy, a obrona wraca do szatni szybciej niż my do ataku?
No ale hej, niech będzie — idźmy na ten eksperyment! Postawmy Salibę, Gabriela i White’a w obronie i zobaczmy, jak daleko zajedziemy. Ja tylko pytam — kiedy to się skończy, bo ja nie mam ochoty oglądać kolejnego meczu, gdzie nasi będą biegać za przeciwnikiem jakby mieli zapalone buty! 🔥💪 A wy co na to, że niby nagle mamy mieć „więcej kontroli”, skoro od razu tracimy drużynę na bokach? Bo przecież skrzydła to nie tylko atak — to też obrona, a jak komuś zabraknie numeru w defensywie, to niech się nie dziwi, że przeciwnik wchodzi na pole karne jak na swoje podwórko!
Na trybunach od dzieciaka.
ejże, OladoKonca, bo ty chyba nie wiesz, co to naprawdę znaczy mieć trzech obrońców, którzy umieją walczyć — nie gadać, nie kombinować, tylko walczyć jak ostatkiem sił. widziałem gorsze rzeczy niż wasze obawy, naprawdę. co zrobimy, kiedy przeciwnik puści dwóch napastników? no a co było, kiedy Saliba grał sam na środku, a Gabriel musiał biegać za dwoma skrzydłowymi? była heca na całego, a my płakaliśmy nad straconym punktem. teraz mamy trzech, którzy nie boją się zrobić kroku w bok, żeby zatrzymać kontrę — i to nie jest żadne „biegnięcie jak szaleni”, tylko precyzyjna robota.
i te wasze „dwa napastnicy”? no dobra, niech sobie będą. ale pamiętacie ten mecz z Liverpoolem, jak trzyosobowa defensywa sprawiała, że Salah i Mané mieli więcej do roboty przy budowaniu akcji niż przy strzelaniu gola? właśnie tak działa trójka: przeciwnik musi kombinować, bo nie ma wolnego miejsca do wykończenia. a my? my mamy przestrzeń do kontry i do ataku — i to się nazywa gra.
i jeszcze te „koniec końców tracimy gole z innego powodu” — no i co? macie rację, zdarza się. ale przynajmniej nie tracimy ich przez to, że nasi skrzydłowcy zapominają, że mają do obrony swoją połowę. White, Saliba, Gabriel — ci trzej to nie są przypadkowi ludzie, którzy przypadkiem trafili do Arsenalu. oni wiedzą, co to znaczy bronić, i to widać w każdym meczu. i tak, nie raz trzeba będzie ich popchnąć do lepszej formy, ale to nie jest powód, żeby od razu rezygnować z układu, który daje nam przewagę.
a twoje „widziałem go na kanapie”? no cóż, facet ma swoje dni, ale akurat teraz, kiedy Saliba, Gabriel i White walczą jak lwy, Mikel od lewej to dodatkowe wsparcie — nie pierwsza linia obrony, ale kto wie, może kiedyś się obudzi i zrobi coś dobrego. póki co, cieszymy się, że mamy takich zawodników, którzy nie boją się rzucić na ziemię dla klubu.
trzy z tyłu to nie samochód z jednym kołem, tylko solidny ciężarówka, która potrafi przetrwać każdą drogę. i tak trzymać, bo jak się raz za nim pójdzie, to już nie ma odwrotu.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Ejże, ziomki, toż ja wam powiem coś, co widziałem na własne oczy w zeszłym tygodniu na treningu otwartym – bo jak się nie widzi, to się nie wie. Mikel od lewej, facet, który miał niby „się nie ruszać”, wziął sobie do głowy, że trzeba popracować nad interwencjami. I co? Facet dosłownie rzucał się pod nogi przeciwników w dryblingach, że strach było patrzeć. Trenował z juniorami, a oni nie mogli go ominąć, bo on się dosłownie przyklejał. Nie to co na meczu, tam akurat akcja mu nie wyszła, ale sam fakt, że ten gość się nie boi – to jest coś, czego nigdy nie zobaczycie u faceta, który marzy tylko o kanapie.
I jeszcze ten cały szum o Salibie i Gabrielu – no pewnie, że oni są solidni, ale wiecie co? W zeszłym tygodniu podczas meczu sparingowego Saliba zagrał na środku obrony z dwoma juniorami, bo Gabriel i White mieli wolne. I co? Facet przez cały mecz się nie ruszał z miejsca, blokował każdego napastnika, który się do niego zbliżył. Nie biegał jak szalony, nie kombinował – po prostu stał tam jak mur i pilnował, żeby przeciwnik nie miał szans. To właśnie jest siła trójki: nie tyle biegnie się więcej, co bardziej precyzyjnie i mądrzej.
A co do tych „dwa napastnicy” – no dobrze, niech będzie, że przeciwnik puści dwóch. Ale pamiętacie mecz z Tottenhamem w zeszłym sezonie, kiedy Arsenal grał w 3-5-2 i Son oraz Kane musieli kombinować przez cały mecz, bo nie mieli wolnego miejsca do strzału? Oni mieli wprawdzie więcej pozycji, ale myśmy mieli trzech obrońców, którzy nie dali im ani chwili spokoju. To nie jest tak, że tracimy gole przez to, że ktoś zapomniał zakomunikować – tracimy, bo przeciwnik jest dobry. Ale tracimy mniej, bo mamy strukturę, która daje nam przewagę organizacyjną.
I jeszcze jedno – Emílio Álvarez, nowy asystent Artety, wczoraj na konferencji prasowej powiedział, że trójka ma dać środkowym pomocnikom więcej luzu do podawania do przodu. Bo kiedy masz trzech z tyłu, Partay i Odegaard nie muszą cofać się aż tak głęboko, żeby odzyskać piłkę. Oni mogą od razu pójść do kontry albo podać do napastników, którzy mają więcej przestrzeni. To nie jest żadne „tyr na autostradzie” – to po prostu bardziej elastyczny układ, który dopasowuje się do przeciwnika.
No i na koniec – ja tu nie gadam o żadnych „eksperymentach”. Ja gadam o tym, co widzę na co dzień. O zawodnikach, którzy nie boją się walczyć, o tym, że trójka daje nam kontrolę, której czterech nigdy nie dawało w pełni. Bo czterech zawsze było za wolno, za chaotycznie, za dużo kombinowania. Teraz mamy szansę na coś innego – i warto ją wykorzystać, póki mamy takich zawodników. Bo jak pójdzie źle, to zawsze możemy wrócić do czterech. Ale jak pójdzie dobrze… no cóż, to już będzie historia.
Hype to nie argument.
A niech mnie, jeśli ten Mikel od lewej nie okazuje się czasem tym ukrytym asem w rękawie — sam kiedyś stałem pod boiskiem na Loftus Road, kiedy w ostatniej minucie ściął napastnika tak, że przeciwnik latał jeszcze w powietrzu, a myśmy dopiero zaczęli dopingować. Fakt, nie każdy mecz to on w szczycie formy, ale jak się trafi jego dobry dzień, to trójka za nim to nie żaden „tir na autostradzie”, tylko porządne wsparcie, którego naprawdę brakuje, kiedy ktoś nam wbija gola z rzutu rożnego, bo nikt nie pamiętał, że skrzydłowy też powinien biec do obrony.
Jeszcze do Waszej uwagi o dwóch napastnikach — akurat w zeszłym sezonie widziałem osobiście, jak przeciwko Arsenalowi grał Leicester, i tam Mbeumo miał więcej wolnej przestrzeni niż moi dwaj koledzy kibice na trybunie południowej. Trzy z tyłu to nie żadna gwarancja, ale daje tą płynność, że Saliba z Gabrielem nie muszą latać jak opętani, tylko skupić się na blokowaniu, a White ma z kim współpracować przy wyrzutach. Tak trzymać!
Najpierw policz, potem się spieraj.
No dobra, to teraz zapytajcie mnie, co z tego wszystkiego jest prawdą, bo ja tam przychodzę na mecz, a nie na debatę o teorii względności — albo jest fajnie, albo jest źle, a reszta to są tylko gadki szmatek. Z jednej strony mamy facetów, którzy biją się w pierś, że trzech z tyłu to zbawienie, bo Saliba z Gabrielem blokują jak mur, a White rzuca piłkę do połowy przeciwnika, zanim ten zdąży powiedzieć „szach mat”. Z drugiej — mamy tych, którzy krzyczą, że to jakiś żart, bo jak puścisz dwóch napastników, to nawet nie potrzeba gola, wystarczy, że będą biegać w kółko i się śmiać, a my popatrzymy na siebie i powiemy: „no fajnie, mamy kontrolę nad futbolem”.
A ja wam powiem tak: patrzę na to trochę jak na naszą ostatnią podróż kibica na wyjazd do Pragi. Ktoś mówił, że jak pojedziemy pociągiem, to będzie szybciej, ktoś inny krzyczał, że lepiej autokarem, bo można wziąć więcej piwa. Ostatecznie? Dojechaliśmy oboma środkami, bo akurat jeden był spóźniony, drugi miał awarię, a myśmy mieli tyle szczęścia, że nikt nie zapomniał biletu. Tyle że na koniec i tak było fajnie — nie dlatego, że pociąg był lepszy od autobusu, tylko dlatego, że dotarliśmy na miejsce.
Tu jest dokładnie tak samo: może trzy z tyłu okażą się tym pociągiem, który dotrze na czas, a może będą jak ten autobus, co to go zostawiliśmy na autostradzie. Ale jedno jest pewne — nie ma co kombinować z czterema, bo oni już pokazali, że jak się cofają wszyscy do połowy, to przeciwnik robi z nami co chce. Trzy z tyłu dają nam elastyczność, której nigdy nie mieliśmy, a że czasem któryś zawodnik zapomni, jak się poruszać albo przeciwnik trafi swoją najlepszą akcję sezonu — no cóż, to już nie jest wina układu, tylko faktu, że futbol to nie gra planszowa, tylko coś, co się dzieje naprawdę. I póki mamy tyle dobrego materiału w obronie, póty warto próbować, bo jak się raz uda, to nawet ci, co teraz krzyczą, że to nie działa, zaczną mówić, że „oni zawsze wiedzieli”. W końcu kto by pamiętał, że kiedyś graliśmy w cztery i traciliśmy gole z lewej strony, bo nikt nie zdążył z powrotem? No chyba że Lech_Fan, bo on akurat wtedy pił porter.
Najpierw policz, potem się spieraj.