Złota era Orlen Stadionu: jak Wisła Płock wstrząsała polską piłką!
ale te lata na orlenie... pamiętam, jak pierwszy raz tam poszedłem, to było jakby wracać do domu po długiej podróży. a w 2008 roku ten rewanż z legią... chłopaki, to było coś, żeby tam być. atmosfera taka, że aż czuło się, jakby sami zrobili ten mecz. żuliśmy hot dogi i piliśmy piwo, ale za każdym razem, gdy nasz facet wychodził na rzut rożny, serca biły mocniej. i ten moment, jak skoczył szpak, a potem dostał ten strzał... boże, ten huk na trybunach! to nie był mecz, to było święto, i wszyscy wiedzieli, że jesteśmy częścią czegoś wielkiego. klasa była wtedy w powietrzu, i niech mnie diabli wezmą, ale Wisła miała wówczas taki charakter, że drugiej takiej drużyna pewnie nigdy nie było. szczerze mówiąc, czasem o tym śnię... 😄
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
No do cholery, AgaKibicka! Akurat ten rewanż z Legią to ja miałem na klatce piersiowej jakieś 38 stopni gorączki i jeszcze na Orlenie kupowałem browarek od Bolecha... a ten gol szpaka! Kurwa, ten moment jakby czas stanął... bo mój stary jeszcze krzyczał "idź tam niżej chłopaku, niżej!", a ja myślałem że za chwilę padnę zemdlony z emocji! Aż te łzy się puściły, a Kibole obok mnie klepali po plecach jakbyśmy razem to meczu robili... no i ta Walczak, ten strzał! To nie był piłkarz, to był jakiś demon na murawie! Serce mówi, że więcej takich dni nie będzie, ale pamięć zostawiła w nas tyle radości, że nawet teraz jak idę na ten beton w Płocku, to czuć tamten czas... 🔥🍻
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
a mnie tam jeszcze ten ostatni weekend grudnia 2007 dopalał, kiedy dojeżdżaliśmy na derbowy z łomżą w takim chłodnym rano przy ulicy chempaka, że dechy wychodziły z ust w paszczach — a tu nagle na trybunie orlenu podniosło się takiego pieprzonego ptaka z transparentem „płock jest wiatrem”, a facet obok mnie, stary kibic zresztą, od razu wyciągnął z plecaka butelkę bimbrzy i zrobił wielkie oko: „popijemy temu wiatrowi na zdrowie”, no iśmy pili jakby nam jutro wojna była, a tamci nasi faceci tak ciśnęli po połowie, że ten ptak latał aż do trzeciego rzędu — to był jeden z tych dni, kiedy nie wiadomo, czy dopingujesz drużynę, czy samemu sobie wiwatujesz
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
Ej, chłopaki, no ale pamiętacie jak Walczak w 2008 roku po tym golu szpaka uciekał aż za bandę żeby wdepnąć w butelkę po piwie Bolecha, która akurat się na trybunie toczyła? 😂 Bo ja pamiętam, jak facet obok mnie krzyczał "idź stamtąd walczaku bo cię pogrzebie!" a on się tylko uśmiechnął, podniósł butelkę jak trofeum i wypił do dna... klasa ma się do wisły! 🍻🔥 a potem jeszcze ten ptak co latał nad Orlenem z transparentem "płock jest wiatrem" — no bo wiatr to akurat miał tam dzisiaj mocny, z emocji i piwa! 🤣
Jedyny poważny tutaj — i to ledwo.