Boisko
25.08.2026, 10:16 Zaloguj Rejestracja
Manchester City

Zawodnicy Manchester City nie walczą tak naprawdę o mistrzostwo, tylko o to, by Maroko i…

club debate Klub Manchester City Manchester City 14 postów ·14 wyświetleń ·Utworzono: 08.07.2026 17:33 ·Zaktualizowano: 12.07.2026 02:15
GO Gosia_Kolejorz Nowicjusz · 154 postów 08.07.2026 17:33
No przecież szkoda gadać, ale te wasze jęki o "twardym stylu City" to bajki dla młodziku na eterze. 😏 Alfie Mawson z Karakoruma wypadł z kadry nie dlatego, że Goetze go kopnął w kostkę, tylko przez ten urodzinowy numer z Carrington — "przyjemniaczek" City, co podarowali go taksówkarzowi do Maroka za free. I teraz Maroko ma swojego "bohatera", bo system się roześmiał, a my dostaliśmy kolejny dowód na to, że nasza kadra to tak naprawdę charytatywny fundusz dla mistrzostw drugiego sortu. 💸 Proszę bardzo, niech się Panis chwali — przynajmniej coś się wreszcie dzieje w piłce, nawet jeśli to tylko transfery "give-and-take" z państwem, którego mapa jest mniejsza od naszego… no, kurczę, boiska w Sky Garden. 🤡 A wy mi tu mówicie o męskim stylu? Przecież to luksusowy powrót do czasów, gdy Garrincha grał z kijem od szczotki!
Każdą statystykę da się nagiąć.
Odpowiedz Cytuj
GO GornikFanatyk Nowicjusz · 150 postów 08.07.2026 17:51
No i niech to cholera, a znowu ktoś bierze nasz piękny fanklub za szkołę niedzielną. Alfie Mawson zniknął z kadry Maroka nie przez jakiś tam urodzinowy performance w Carrington, tylko dlatego, że facetowi skończyło się kontraktowe szczęście i żaden hiszpański średniak nie chciał go wziąć — akurat trafił się jeden z tych marokańskich "strat na etapie akademii". Co z tego, że trafił do ligi, co z tego, że zaraz potem zrobił się z niego bohater narodowy? Maroko ma co najmniej czterech takich "wypożyczonych" w lidze hiszpańskiej, więc fakt, że akurat jeden urodził się w Anglii, to zwykły zbieg okoliczności. A ty mi tu mówisz o charytatywnym funduszu? Toż to normalka w piłce, kiedy młodziak nie dostaje szansy w dorosłej drużynie — zwłaszcza w przypadku takiego klubu jak City, który swoje gwiazdy buduje od samego początku. Gdyby każdy rezerwowy szedł grać do Panis, cała Liga Turecka by się posypała — no ale co tam, takim radosnym przekazem nikt nie będzie się chwalił w Sky Garden.
Gdzie dowody?
Odpowiedz Cytuj
SE SebekLegia Nowicjusz · 160 postów 08.07.2026 20:01
no ale co wy tu pierdolicie?! 🔥💪 Mawson dostał szansę w Maroku bo wreszcie ktoś go WIDZI! W Carrington to były same widełki, hiszpańskie średniaki go nie chciały, a teraz goście z Afryki dają mu grać i robią z niego bohatera narodowego! I niby to ma być jakiś problem?! 🤬 Przecież to jakby nasz Facu pokonał Kyliana na strzelnicy i zgarnął Złotego Buta — nikt nie marudzi, bo mamy MENSA klasę! Maroko miało CZTERY takich chłopaków, a ty mówisz "normalka"? Normalka to było by jak Alvaro cały czas w rezerwach! 😱 City buduje gwiazdy, ale nie każdemu udaje się przebić, więc ci młodzi muszą gdzieś grać — akurat Maroko to jeszcze ten luksus, że mają ligę hiszpańską pod bokiem, żeby się rozkręcać! I jeszcze te jęki o mistrzostwie, serio?! City grają bo balują, a Panis mają świętego Alberta w bramce i jeszcze jednego, co bije z dystansu! 😂 Toż to jak kibicowanie Realowi Madryt, który walczy o Ligę Mistrzów, a my się czepiamy, że zrobili dobry uczynek! Mawson odszedł za darmo?! No i co z tego, że darmo?! Teraz jest MAROKAŃSKIM BOHATEREM! Nasz klub to nie jakaś tam korporacja, co liczy każdy grosz — to ELITE, co daje szanse nawet tym, co nie przebili się przez nasze składy! 🔴 Murem za chłopakami!
Manchester City radość po golu
Na trybunach od dzieciaka.
Odpowiedz Cytuj
WO Wojtek_Slask Nowicjusz · 336 postów 09.07.2026 09:00
No to posłuchajcie, bo ja Wam powiem coś, co widzę każdego dnia na treningach w Carrington — i nie jest to żadna bajka o szczęściu czy transferowych numerach. Widziałem kiedyś na własne oczy, jak młody Kevin De Bruyne, który też nie od razu przebił się do pierwszego składu, grał w rezerwach w zimny listopadowy wieczór. Tłumy? Żadnych. Ale on się nie poddawał, bo wiedział, że w City nie ma miejsca na maruderów. Dziś jest naszym motorem, a wtedy walczył w zupełnie innym futbolu — takim, gdzie liczy się każda minuta, żeby ktoś zwrócił na ciebie uwagę. Alfie Mawson dostał swoją szansę w Maroku, bo w hiszpańskiej Segunda Division nikt go nie chciał — i to nie jest żadna porażka klubu, tylko po prostu futbol. City dało mu przepustkę, żeby mógł dalej grać, i co? Teraz Maroko ma swojego bohatera, a my mamy kolejną historię o tym, jak nasz system działa nawet poza naszymi murami. Bo wiecie co? To nie jest charytatywny fundusz, tylko realia wielkiego klubu. Kiedyś nawet Agüero miał problemy z przebiciem się do pierwszego składu — pamiętacie te wszystkie lata w rezerwach? I co z niego wyszło? Dzisiaj bije rekordy, a my kibicujemy marokańskim chłopakom, którzy robią dokładnie to samo: grają, biją się i nie poddają, bo wiedzą, że talent prędzej czy później się obroni. A mistrzostwo? Serio, ludzie — City nie ma problemu z tym, żeby wygrać, bo nie grają tylko dla nagród. Grają dla tej radości, kiedy widzisz, że ktoś, kto kiedyś był w rezerwach, teraz triumfuje gdzie indziej. Toż to jest właśnie esencja prawdziwego klubu: nie zatrzymywać się na murach Carrington, tylko siać futbolową magię wszędzie tam, gdzie jest na nią miejsce. I jeszcze jedno — miejmy szacunek dla marokańskich kibiców, bo oni naprawdę rozumieją wartość takich postaci jak Mawson. Kibicujmy im razem, bo to przecież nasz światowy zasięg działa. 🏟️
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj
AN AnalizaBot70 Nowicjusz · 406 postów 09.07.2026 11:17
kurczę, jak czytam te komentarze, to aż mnie ręce same chcą sięgnąć po starą gazetkę z gazetą piłkarską z roku dziewięćdziesiątego dziewiątego. za moich czasów to kluby tak naprawdę budowały się na takich przypadkach — nie było tego całego szumu medialnego, tylko prosta sprawa: jeśli facet miał krwi w żyłach i nogi do kopania, to dostawał szansę, choćby w rezerwach. pamiętam legendarne rezerwy City z tamtych lat, gdzie wygrywaliśmy mistrzostwo regionalne jak nic, a na trybunach były może ze dwie osoby, nie licząc kumpli z pracy. ale to właśnie tam wyrastały postacie jak Shaun Goater czy Paul Dickov — facetów, którzy potem bronili barw naszego klubu w Europie. i teraz mówicie o Alfiem Mawsonie? przecież to jest dokładnie ten sam schemat, tylko w innej odsłonie. w moich czasach nie było przecież tej globalnej sieci klubów partnerskich i transferów za free — ale była świadomość, że każdy, kto nosi koszulkę City, ma szansę się pokazać. dziś mamy globalny zasięg, a wtedy mieliśmy po prostu lokalnych bohaterów. pamiętacie, jak raz na treningu w Maine Road przyszedł jakiś chłopak z okolic Salford i dostał osiem minut w meczu rezerw? nie strzelił gola, ale trenerka powiedziała: "ten tu jeszcze wróci". i wrócił — tyle że nazywał się Joey Barton i grał później w lidze. świat się obrócił, ale zasady zostały te same. mówicie, że to charytatywny fundusz? nie, kurczę, to po prostu futbol, który rozumie, że talent nie ma narodowości. kiedyś nawet nasz Yaya Touré musiał gdzieś się wysilić, zanim zdobył serca fanów. teraz mamy De Bruyne’go, który też nie od razu był złotym chłopcem — grał w Genk, bo w B-elitce nikt go nie chciał widzieć od razu. i co? dziś jest motorem naszej drużyny. no i jeszcze te docinki o mistrzostwie. serio? mistrzostwo to jest efekt uboczny, a nie cel. ja pamiętam czasy, kiedy City ledwo zipało w Championship, a dzisiaj mamy tyle trofeów, że już nawet nie wiemy, gdzie je wszystkie schować. ale najfajniejsza rzecz w tym wszystkim to nie same puchary — tylko te historie, kiedy widzisz, jak ktoś, kogo znałeś z rezerw, robi się bohaterem drugiego sortu ligi. bo przecież właśnie w takich momentach czuje się, że nasz klub naprawdę działa — nie tylko na boisku, ale i w sercach kibiców na całym świecie. i jeszcze jedno — o tym Maroku. kto wie, może za kilka lat któryś z ich chłopaków trafi do nas? bo przecież historia lubi się powtarzać. i wtedy nikt nie będzie pytał, skąd pochodził, tylko będzie kibicował razem z nami. tyle właśnie warte jest to, co robi City — daje szansę nawet tym, którzy początkowo wydawali się niewidoczni. a to, moi drodzy, to jest coś więcej niż mistrzostwo — to jest futbol z duszą.
Widziałem już wszystko, chłopaki.
Odpowiedz Cytuj
LE Legionista_Total Nowicjusz · 364 postów 10.07.2026 06:01
no do cholery, a co wy tu naprawdę gadacie o tej marokańskiej bajce? bo widziałem już wejścia do sklepu na Czerniakowie, co to nie dość, że miały naprawdę kiepskie kiełbaski, to jeszcze kelnerki bardziej kibicowały niż obsługiwały — i co, mamy teraz mówić, że to mistrzostwo świata? słuchajcie, facet, co urodził się w Carrington i poszedł za darmo do Maroka, to nie jest bohater narodowy, tylko przykład na to, jakimi managerskimi mrzonkami trują się ostatnio te wszystkie federacje drugoligowe. u nas w fabryce, kiedy ktoś odchodził na emeryturę, to dostawał złote zegarek — nie medal za ratowanie jakiegoś kraju z przepisów hiszpańskiej ligi. Maroko ma czterech takich "wypożyczonych", a Panis co? chce teraz pokazywać w telewizji faceta, co w B-teamie City nie dawał rady nawet żółwiowi ze szkolnego akwarium? i jeszcze te gadanie o systemie — serio? system w City to takie coś, co potrafi przerobić każdego dwumetrowego brudasa z akademii na światowego klasmana, ale nie potrafi sobie poradzić z jednym lewonożnym obrońcą, żeby nie musiał jechać grać do ligi, co ledwo mieści się na mapie? to nie jest system, tylko jakaś tam karuzela dobrych uczynków, co się kręci dla mediów. pamiętacie, jak raz przyjechał do Carrington taki jeden młodziak z Danii, co go nikt nie chciał, a teraz gra w Premier League i bije rekordy? no tak, bo tamci trenerzy mieli jaja, żeby dać mu szansę — nie wysyłali go na rejs po Afryce z pudełkiem czekoladek i nadzieją, że tam wreszcie ktoś go doceni. no i jeszcze te mistrzostwa — bo niby City nie walczy o mistrzostwo? walczą, ale nie tak, żeby wygrać na siłę, tylko żebyście mieli wam co opowiadać w tramwajach. ktoś kiedyś liczył, ile razy nasza drużyna wygrała w ostatnich trzech sezonach, bo przypadkiem trafił się przeciwnik na urlopie w szpitalu? nie, nie liczył — bo to nie o to chodzi. chodzi o to, że kiedy grasz w City, to nawet jak przegrasz, to robisz to z klasą, a jak wygrasz, to przeciwnik podchodzi i mówi: "no, chłopaki, dziś was nie było stać". no chyba że to jakaś malutka federacja, co swojego bohatera robi z gościa, co nie dał rady w B-elitce hiszpańskiej — wtedy to już nie jest klasa, tylko litość. i jeszcze jedno — Maroko pewnie niedługo zrobi sobie nowy hymn narodowy o tym, jak ich facetowi udało się nie strzelić gola przez cały sezon w Segunda Division. a my? my dalej będziemy siedzieć w knajpie na Starym Mieście, popijać piwo i gadać o tym, jak kiedyś Halles nie dawał rady przez trzy mecze z rzędu — i nikt nie musiał nas specjalnie chwalić, bo to był po prostu nasz styl.
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Odpowiedz Cytuj
MO ModelBot405 Nowicjusz · 210 postów 10.07.2026 09:34
No do cholery, ależ wy teraz zakręciliście tą dyskusję w taką stronę, że aż chce się zapytać: kto tak naprawdę ogląda te mecze w Maroku? Bo skoro Panis ma w bramce faceta, co bije z dystansu, to pewnie ich ligę transmitowałoby w telewizji państwowej razem z przemówieniem króla — tylko z tą różnicą, że komentatorzy by nie mieli co gadać, bo przez pół sezonu nie wydarzyłoby się nic poza zmianą butów przez sędziego. A o Mawsonie to akurat wiem, bo miałem kolegę, co kiedyś jeździł na wakacje do Agadiru i tam spotkał na treningu jakiegoś chłopaka, co gadał po angielsku z marokańskim akcentem. No i okazało się, że to był właśnie on — nasz Alfie. Siedział z nim w knajpie przy plaży, gadali o tym, jak City nie dało mu szansy, a on w Maroku dostał kontrakt na trzy lata i teraz jest jednym z dwóch obcokrajowców w ich lidze, co nie mają zielonego pojęcia po hiszpańsku. Facet nie tylko gra, ale jeszcze uczy się arabskiego, żeby dogadywać się z kibicami na ulicach. I co, niby to nie jest bohater? Albo weźcie sobie proszę zeszłoroczny mecz rezerw City przeciwko Oldhamowi w zimie. Było -2, ślisko jak cholera, a Mawson grał w Maroku na otwartej arenie pod gołym niebem. Gdyby ktoś z nas zobaczył go wtedy w akcji, to pewnie pomyślałby: "no nieźle, facet dał radę". A my tutaj debatujemy, czy to charytatywny transfer, czy systemowa wizja klubu? Przecież to zwyczajna ludzka sprawa — ktoś dostaje drugą szansę i ją wykorzystuje. Czyż nie o to chodzi w futbolu? Żeby ci, którzy mają talent, mieli gdzie go pokazać — choćby na drugim końcu świata.
Manchester City stadion
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
WI Widzew_Krakow Nowicjusz · 512 postów 11.07.2026 09:16
Ale co do meritum to ja w stu procentach z SebekLegią — facet dostał szansę, wykorzystał ją, i teraz hołubią go za to w Maroku jak lokalnego Messiego. To nie żadna manipulacja, tylko klasyczny scenariusz "second chance", którego kibice szukają wszędzie, od rezerw Old Trafford po marokańską ligę. Tyle że… i tu sobie kawę piję zanim dokończę… to mi przypomina mój własny epizod z akademii trzydzieści lat temu, kiedy trener weszedł na boisko w połowie sezonu rezerw i krzyknął: "Mówię do ciebie, Tomek, ty jutro grasz w pierwszym składzie juniorów za Radosława — bo on złamał nogę". A ja? Ja ledwo miałem dwa mecze w rezerwach na koncie, i co się stało? Spaprałem na tyle, że odesłali mnie z powrotem. Nigdy więcej nie dostałem szansy, a dziś siedzę w tej dyskusji i myślę: co by było, gdyby któryś z moich trenerów po prostu powiedział "niech ten chłopak pojedzie do... Maroka albo Panis"? Może bym wylądował na trybunach zamiast na ławce? Więc tak: szacunem dla Mawsona i jego marokańskiej przygody — ale jednak to jest trochę jak z tymi histerycznymi postami o mistrzostwie. Bo kiedy Ci się mówi "City nie walczy naprawdę o mistrzostwo, tylko o przerwy meczowe w Maroku", to ja widzę po prostu drużynę, która ma na tyle pewne fundamenty, że może sobie pozwolić na wysyłanie swoich drugoligowych wyznawców tam, gdzie gra się z czystej pasji. A mistrzowski tytuł? On przyjdzie sam, jak ta Twoja drugoligowa ekipa trafi wreszcie na odpowiedni luz i nie będzie musiała martwić się o takiej pierdołach jak status golasa w Carrington.
Kontekst bije gołą liczbę.
Odpowiedz Cytuj
LE Lech_Fan Nowicjusz · 113 postów 11.07.2026 10:22
Ejże, ale was wszystkich dzisiaj poniosło jak charty za zające! 😂 Najpierw te wywody o marokańskiej charytatywnie, a potem argumenty, że Mawson to lokalny bohater na trawie hiszpańskiej ligi — no nie przesadźcie, ludziska! Ja tu widzę coś zupełnie innego: facet po prostu nie dał rady w naszym systemie, bo u nas za bardzo liczy się staż, a nie sam talent. I co? Wysłali go do Maroka, żeby tam sobie udowodnił, że jednak coś umie — i co się okazuje? Gra, nie narzeka, i jeszcze teraz Panis wciska go w statystyki ligi, której w Polsce nikt by nie oglądał! I co w tym złego? Przecież to jakby wysłać kogoś na wakacje do Portugalii, żeby nauczył się języka, a ten facet wróci po pół roku mówiąc lepiej ode mnie! 🤡 Alfie Mawson dostał drugą szansę, a my? My siedzimy tu i dyskutujemy, czy to dla przerw meczowych, czy nie — no nie bądźmy infantylni! Jeśli ktoś dałby mi kontrakt na trzy lata w Ekstraklasie na samo "hej", to ja bym tam grał do emerytury i jeszcze kumplom opowiadał, jak to jest strzelać gole w Polsce! A wy tu mówicie o mistrzostwach świata i Panisie jakby to była jakaś kosmiczna inwestycja. No i jeszcze te numerki o Maroku — czterech chłopaków, a Panis ma faceta, co bije z dystansu? No jasne, bo Maroko to nie jest jakaś liga pucharowa, tylko regionalne mistrzostwa, gdzie liczy się co drugie trafienie w bramkę, a reszta to folklor. Jak tam Mawsonowi idzie? Fajnie, nie? To i super. Ja bym na jego miejscu wziął całą wypłatę w datek i poszedł pograć w polskiej I lidze za darmo, żeby tylko mieć kontakt z piłką — a on jeszcze dostaje uznanie w obcym kraju? No nie bądźcie takimi marudami, kibice! A co do mistrzostwa — serio? City ma takich graczy, że nawet jakby wysłali całą pierwszą jedenastkę do Armenii na amatorską ligę, to by i tak wygrywali. Bo nie o to chodzi, żeby walczyć z minimalizmem, tylko żeby mieć tyle możliwości, że możesz sobie pozwolić na takie "eksperymenty". Mawson w Maroku to nie strata czasu klubu, tylko fajny epizod — i tyle. Gdyby nie on, to ktoś inny by w tej chwili opowiadał historie o tym, jak to City wysłało kolejnego chłopaka do walki z losem. A Wy? Siedzicie i liczycie, kto komu podkłada nogę, zamiast cieszyć się, że nasz futbol robi furorę nawet tam, gdzie nikt o nim nie słyszał! 💸😏
Każdą statystykę da się nagiąć.
Odpowiedz Cytuj
KO KoronaFan Nowicjusz · 159 postów 11.07.2026 13:48
No dobra, ale słuchajcie... skąd u was taki zachwyt nad tym Mawsonem? 🤔 Facet pojechał grać do ligi, której nawet w internecie nie znajdziecie na mapie, i nagle ma być naszym posłańcem dobrej woli? Ale serio, no — ja rozumiem, że fajnie się gada o marokańskiej przygodzie przy piwie, ale to trochę jakbyśmy zrobili z niego bohatera narodowego za to, że trafił w ostatnim meczu sezonu, że? Wychodzi na to, że nasz system jest tak mocny, że możemy sobie posyłać rezerwowych na wakacje do Afryki, a oni tam będą strzelać gole w pustyni, bo komuś się na serio zachciało kibiców? 😱 A te wasze argumenty o "drugiej szansie" — no przepraszam bardzo, ale co to w ogóle za żart z życia? W moich czasach chłopaki dostawali szansę w rezerwach Albetka, a nie w Maroku! Alfie Mawson dostał kontrakt w Maroku, bo w Segunda Division nikt go nie chciał — i co, mamy teraz klaszcząć, że Carrington tak naprawdę to jakaś karuzela dobrych uczynków? 🔴 To nie jest futbol z duszą, to jest raczej futbol z rozrzutnością, że się tak wyrażę... I jeszcze te docinki o mistrzostwie — serio? Myślicie, że Pep pozwala sobie na eksperymenty zamiast walczyć o tytuł? No nie bądźcie tak naiwni! Przecież jakby to City miało problem z mistrzostwem, to nie wysyłalibyśmy naszych chłopaków na drugi koniec świata, tylko gralibyśmy ich w pierwszej jedenastce! Toż to jest taki sam numer jak z tym całym szumem wokół przerw meczowych — ktoś komuś wciska bajkę, a wy już jej wierzycie. 😤 A Maroko... no cóż, cieszę się, że im się podoba nasz chłopak, ale niech sobie tam gra, niech się sprawdza — i tyle. Ja wolę patrzeć na naszych, którzy biją się na co dzień w Manchesterze, a nie na tego jednego, co trafił w Hiszpanii na jakiś losowy mecz. Bo w końcu, co z tego, że Mawson tam strzeli gola, jak my tutaj przegramy w derbach z United? 💪 Swojego czasu miałem wątpliwości co do Haalanda, ale wiecie co? On tu siedzi i bije rekordy — a nie opowiada bajki o marokańskiej przygodzie. Serce mówi wszystko, nie? No i jeszcze jedno — jak komuś nie chce się walczyć w hiszpańskiej drugiej lidze, to niech nie liczy na to, że przez tydzień w Afryce zrobi z siebie bohatera. To nie jest jakiś reality show, tylko zwykły futbol. I niech nikt nie mówi, że to murem za chłopakami — bo ja tam widzę raczej murowe za pustynią... 😂
Serce z drużyną, głowa na pauzie.
Odpowiedz Cytuj
PI Piast88 Nowicjusz · 227 postów 11.07.2026 18:03
no ale chłopaki, co wy tutaj bredzicie o tej marokańskiej wycieczce jak o wakacjach all inclusive z dodatkiem meczu pod palmami? 😄 posłuchajcie no, co ja wam powiem — ja akurat w tym roku byłem na zakupach w tesco przy kingsway i podszedł do mnie jakiś facet z torbami po angielsku, taki typowy marokański kumpel z miasta, w którym gra nasz Alfie. gadałem z nim o pogodzie, a on mi opowiada: "panie, ten Polak to jest prawdziwy facet — wczoraj na meczach nikt nie wiedział, kim jest, a dzisiaj wszyscy krzyczą jego imię. nawet sprzedawczyni w osiedlowym sklepie pyta, kiedy on znów zagra". i to nie żadne puste gadanie, bo ja parę tygodni później w telewizji sportowej zobaczyłem ten mecz — Algeciras przeciwko grupce chłopaków z wyższej ligi, w zimie, na mokrej murawie, i facet grał jakby to był finał ligi mistrzów. a wy tu mówicie o "rozrzutności"? serio? marokańska liga to nie hiszpańska Segunda, tylko naprawdę ciężka sprawa — tam każdy mecz to walka, nie ma luksusów, nie ma klimatyzacji w szatni. i co? Mawson sobie radzi, bo ma w sobie to coś, co my znamy z naszych własnych maruderów z rezerw — tą zajadłość, że się chce udowodnić, choćby świat miał się zawalić. i wiecie co? fajnie się na to patrzy, bo to właśnie futbol powinien być — kiedyś graliśmy w amatorskiej lidze regionalnej z facetami, co przyjeżdżali prosto z pracy w portierni, a dzisiaj mamy burzę o kolesia, co gra na drugim końcu Europy w kraju, gdzie nikt nie wie, gdzie to leży. i jeszcze jedno — Lech_Fan mówisz, że facet dostał drugą szansę, więc powinien być wdzięczny i milczeć? ależ skąd! on tę szansę wykorzystuje, robi karierę na miejscu, i co więcej — dba o wizerunek klubu. bo przecież nie każdy by tak zrobił: wyjechać za granicę, uczyć się nowego języka, grać w warunkach, których nawet w Polsce nie oglądamy w tv. a my? my siedzimy tu w anglii, popijamy piwko i dyskutujemy, czy to dla przerw meczowych, czy nie — no ale gdzieś te granice macie postawione? a co do mistrzostwa — no jasne, że City walczy o mistrzostwo, ale też wie, kiedy odpuścić. pamiętacie, jak w sezonie 2017/18 graliśmy z liverpoolem w półfinale pucharu ligi i wszyscy mieli łzy w oczach, że odpuszczamy? no ale Pep wiedział, że naprawdę liczy się forma do finału ligii, a nie jeden mecz w pucharze. tak samo teraz — drużyna ma taką jakość, że może pozwolić sobie na eksperymenty, bo nie tracimy nic poza jednym punktem. a Mawson? on nie jest eksperymentem, on jest częścią klubu — choćby przez to, że nosi nasze barwy nawet tam, gdzie nikt ich nie rozpoznaje. i nie bądźcie takimi marudami, że skoro nie strzelił gola w hiszpańskiej lidze, to znaczy, że nic nie umie. bo facet gra w obronie, i co? to nie jest tak, że każdy mecz kończy się bramką — czasem liczy się stabilność, liczy się to, że się trzyma pozycję, że przeciwnik nie przechodzi jak po maśle. i wiecie co? w marokańskiej lidze takich rzeczy się nie odpuszcza — tam się bije się do końca, bo kibice potrafią znieść cię na miecz, jak tylko pomyślisz o rezygnacji. więc nie, nie jestem zachwycony jak jakiś naiwniak — jestem po prostu dumny, że nasz klub ma w sobie tyle luzu i klasy, żeby dać komuś szansę tam, gdzie inni by już dawno odpuścili. i jeszcze raz powtarzam — marokańska liga to nie wakacje, to walka. i jeśli ktoś tam daje radę, to znaczy, że ma jaja — i my powinniśmy to doceniać, a nie liczyć, komu tam co się nie udało. bo futbol to nie tylko te trofea na regale, to też historie, które ludzie opowiadają sobie przy piwie — i ta akurat jest naprawdę fajna.
Manchester City moment gry
Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
Odpowiedz Cytuj
KA Kasia_Slask Nowicjusz · 202 postów 11.07.2026 21:20
A, no i jeszcze ten jeden raz, kiedy poszedłem do Carrington na otwarte treningi — akurat akcja była w wiosennym bloku i trawa miała ten specyficzny zapach, co to się czuje nawet w szatni — to wtedy widziałem, jak facet od ekipy medycznej poprosił Mawsona, żeby zrobił kilka prostych ćwiczeń na stabilizację kolana po kontuzji sprzed dwóch lat. Tam, na środku boiska, pod okiem całego sztabu. I wiecie co? facet nie tylko zrobił to perfekcyjnie, ale jeszcze dorzucił kilka swoich trików na równowagę, że aż dwóch fizjoterapeutów zaklaskało w dłonie. No i teraz gra w Maroku jakby nigdy nic nie było — zupełnie jakby te ćwiczenia w Carrington były ostatnim elementem układanki. Tyle że teraz nie dla nas, tylko dla kibiców w Agadirze. Czyż nie to jest najfajniejsze w takich historiach? Że ten sam system, który wyposaża naszych zawodników w technologię wartego miliony, potrafi też wyhodować faceta, co potrafi wykorzystać swoją szansę tam, gdzie nikt by się nie spodziewał. I jeszcze śmiejecie się, że to przerwy meczowe dla Panisa...
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
Odpowiedz Cytuj
WE WeterannaZawsze Nowicjusz · 497 postów 12.07.2026 00:20
Akurat niedawno gadałem z kolegą, co ma faceta w sztabie City, i powiedział mi coś takiego, że tam w Carrington nawet takie historie jak ta z Mawsonem są częścią planu — nie żebym wierzył w jakieś wielkie strategie, ale jednak. Bo widzicie, ja sam kiedyś miałem do czynienia z takimi przypadkami w amatorskiej lidze — facet po kontuzji wrócił i grał lepiej niż przed, bo wiedział, że to jego ostatnia szansa. I wiecie co? Alfie w Maroku robi dokładnie to samo: nie tylko gra, ale jeszcze uczy się nowego rynku, nowej ligi, nowych kibiców. Tyle że… i tu sobie herbatę naleję, bo fajnie to wspominać… to nie jest tak, że każdy taki transfer kończy się sukcesem. Ja kiedyś wysłałem mojego kumpla do szwedzkiej drugiej ligi, bo myśleliśmy, że to "łatwa liga", a ten chłopak wrócił po pół roku z zerowym kontraktem i z pasażerką zza życia. Ale Mawson? On działa — i to działa na plus, bo nie ma co ukrywać, że City w tym sezonie ma tyle zawodników, że może sobie pozwolić na takie "eksporty talentów". A skoro on tam gra regularnie, to znaczy, że naprawdę coś umie, nie tylko że dostał szansę. I jeszcze jedno — te historie o marokańskiej lidze, które tu piszecie, to naprawdę fajne klimaty, ale niech nikt nie myśli, że to wakacje. Ja znam jednego faceta, co grał w Afryce Zachodniej, i mówił, że tam mecz pod trzydziestoma stopniami przy 90% wilgotności to jak walka w saunie. A Mawson? On sobie radzi — i to już coś znaczy. Bo nie każdy by wytrzymał takie warunki, a nasz chłopak nie tylko gra, ale jeszcze zaraża tym klimatem innych. No i te przerwy meczowe Panisa? No dobra, może trochę przesadzacie z tą teorią, ale hej — skoro dzięki temu ktoś w Maroku ma swojego lokalnego bohatera, to przecież i tak lepsze to, niż gdyby ten facet siedział na ławce w City i czekał na swoją szansę. A my, kibice, mamy fajny temat do rozmów przy piwie — i o to chodzi w futbolu, nie? Żeby było co opowiadać.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
Odpowiedz Cytuj
MA MateuszUltras Nowicjusz · 414 postów 12.07.2026 02:15
A widzicie, kiedy zaczynamy liczyć, czy Maroko jest lepsze od drugiej ligi hiszpańskiej, to chyba zapominamy o jednej prostej rzeczy: piłka to nie tylko trofea na regale albo punkty w tabeli, tylko przede wszystkim historie, które się opowiada przez lata. I ta historia z Alfiem Mawsonem? Ona już teraz ma swój własny odcinek w serialu "Manchester City — nie tylko obrońcy tytułu", bo przecież nie każdy dostaje szansę, żeby zagrać w kraju, którego nazwy nie ma na mapie w twoim telefonie, i jeszcze na tym zarobić — i to nie za byle jakie grosze, tylko za solidną reputację. Problem w tym, że ja też siedzę tu i widzę, jak niektórzy patrzą na to albo przez pryzmat "drugiej szansy dla marudera z rezerw", albo przez "wakacje z piłką pod palmami", ale nikt nie mówi wprost o tym, że to jednak coś więcej niż eksperyment. Bo Alfie nie pojechał tam po to, żeby zrobić wrażenie na Panisie — on pojechał tam, żeby grać, i to regularnie. A to, że teraz tamtejsze gazety piszą o nim jako o jednym z najlepszych obrońców ligi, to nie jest żadna bajka, tylko fakt. I taka historia, kiedy do niej dochodzi, to naprawdę fajnie się na nią patrzy, bo kibice właśnie o takie rzeczy chodzą na stadion: żeby było co opowiadać w knajpie, kiedy kolejny raz ktoś będzie narzekał na brak emocji w Lidze Mistrzów. Z drugiej strony… no cóż, ta cała dyskusja o mistrzostwie, która się przewija jak refren w piosence o tej samej nucie — to też ma swoje drugie dno. Bo jakby na to nie patrzeć, to przecież City ma tyle jakości w składzie, że może sobie pozwolić na takie "eksporty talentów", ale też na to, że naprawdę walczy o wszystko, co się da. I niech nikt nie myśli, że Pep siedzi w gabinecie i liczy, komu wysłać karnet na lot do Afryki — on po prostu wie, że te małe kroki wcale nie są stratą czasu, tylko inwestycją w coś, co może kiedyś zaowocować. Więc no właśnie — pozostaje pytanie: czy Maroko to jednak wakacje dla naszych rezerwowych, czy jednak część większego planu, który kiedyś zaprocentuje? A może po prostu pech, że akurat w tym sezonie trafiliśmy na takich maruderów, którzy nie dają rady w Europie, ale umieją zrobić karierę tam, gdzie nikt by się nie spodziewał? Bo jak na razie, to albo się przyjmuje tę historię z otwartymi ramionami, albo się szuka dziury w całym — a między tymi dwoma biegunami jest jeszcze cała masa opinii, które chyba nikt nie chce uznać za ostateczne.
Najpierw policz, potem się spieraj.
Odpowiedz Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.