Zenit Petersburg Petersburg wreszcie łapie oddech — nikt z czołówki nie oddali kroku, a FK Krasnodar…
Przypomnijcie sobie marzec 2023 – tyle, że w marcu Zenit Petersburg gonił po punktach, a teraz to on bije tempo, podczas gdy reszta konkurencji de facto stoi w miejscu. Stoimy przed sytuacją, w której Zenit Petersburg Petersburg trzyma formę jak rzadko kiedy: 68 punktów, trzecie zwycięstwo z rzędu wpisane do tabeli, ale co więcej – cztery remisy z rzędu nie były symptomatyczne, tylko… rozgrzewką. FK Krasnodar przy 66 punktach ledwie zipie, a to wcale nie przez słabe występy – liczyć się z nimi przestało w momencie, gdy Lokomotiw i Spartak oddali już realny bieg na finał bez szans na podium.
Patrząc na formę ostatnich spotkań: Zenit Petersburg ma w ostatnich pięciu meczach WWWWD, co pokazuje, że remis nie jest przypadkowym wpadnięciem, tylko konsekwentną strategią utrzymania kontroli nad meczem. Krasnodar natomiast, choć jego statystyka WLWWW sugeruje równowagę, to w praktyce oznacza, że każde zwycięstwo okupuje remisem lub porażką. Lokomotiw z kolei (LWDLD) ma w tym sezonie więcej "L" niż "W", co pokazuje, że wysoki start to historia, a teraz walczą o utrzymanie się w czołówce – coś, czego sami jeszcze nie rozumieją.
Najbardziej zabawny paradoks tkwi jednak w dole tabeli: Dinamo Machaczkała, które ledwo co zdołało oderwać się od strefy spadkowej, ma więcej punktów (26) niż np. FK Soczi (22), choć walczą o utrzymanie. To dowód na to, że różnica między 14. a 16. miejscem to nie tyle kwestia jakości, co skuteczności w kluczowych momentach. Ale póki Zenit Petersburg nie schodzi z tempa, reszta może pakować walizki.
Najpierw policz, potem się spieraj.
kurwa co za jazda 🔥🔥 zenit walnie w tym stylu do końca i nic nikogo nie złapie, zwłaszcza te zera co znowu się zalęgły w tempie ;DDD „kto by się założył” – facet miał rację, cztery remisy to nie był slump tylko rozgrzewka przed walkowerem przez całą tabelkę! 💪😱 cztery z rzędu remisy, a potem od razu szesnaście punktów w pięciu meczach i jeszcze tempo trzyma, a tu proszę – 68 na stołku, niczym nie obniżył lotów! 🔴 widzisz te WWWWD? to nie przypadek, to operetka mistrzów, każdy mecz kontrolowany jakby mieli zegarki szwajcarskie zamiast nóg! i jeszcze Krasnodar z 66 punktami ledwo zipie, a te ich WLWWW to jakaś pomyłka komputerowa – wiadomo o co chodzi, każde „W” okupione „L” albo „D”, no bo co, „jesteśmy dobrzy” kiedy bijesz się w pierś po meczu z Uralem? 🤬 a Loko i Spartak? żenująco marnieją, teraz walczą o to żeby nie spaść wreszcie z podium który już dawno dla nich stracili! ale mnie tam interesuje jedno – szlaban na mistrzostwo dla Zenita, bo oni mają w tym sezonie coś co reszta zapomniała: pewność siebie na każdym meczu! no i ja tutaj siedzę na trybunie we Wrocławiu, biję w bębny i krzyczę „KLASA, ZENIT!” 🔥 niech sobie inni liczą punkty, my liczymy na mistrzostwo z takimi facetami jak Malcom albo Wendel co dostają rozumu tylko jak sięgną po dublet!
Na trybunach od dzieciaka.
no ale patrzcie, moi mili, co to za szaleństwo się tam u was wyrabia... bo wiadomo, pucharowe to i tak zawsze nerwy, ale tutaj to nie o nerwy chodzi, tylko o coś bardziej... no, klasy starej szkoły.
ja pamiętam, jak to kiedyś w ekstraklasie było, jeszcze jak kibicowałem Lechowi w latach 80-tych – co prawda to nie Rosja, ale zasada ta sama: mistrz musi mieć w sobie coś co reszta rozpozna, nawet jak drużyna idzie remisami przez cztery mecze. pamiętacie te mecze Lech – Widzew zeszłej dekady? remisy na koniec sezonu, a tu nagle trzy zwycięstwa z rzędu w momencie decydującym i już są na topie. ot, właśnie taka magia starego futbolu: remis nie oznacza końca, tylko przygotowanie do prawdziwego sprintu.
i niech mnie ktoś poprawi, ale czy u was w Rosji kiedyś w ostatnich latach było, żeby mistrz trzymał formę takim spokojnym luzem? no chyba że liczyć te rosyjskie ligi z końca lat 90-tych, kiedy Dinamo Kijów albo Spartak byli tak pewni siebie, że przeciwnicy się poddawali zanim jeszcze kopną piłkę. ale teraz? teraz to już się nikt nie dziwi jak Zenit Petersburg robi takie numery – wszak oni mają w sobie coś z tej starej gwardii: Wiedziałeś od samego początku, że jak dojdzie do decydującego starcia, to oni będą mieli ten jeden ruch więcej w rękawie. inni? ci z Krasnodaru, Lokomotiwu i Spartaka? no cóż... oni dawno już zapomnieli jak to jest bić się o mistrzostwo, bo teraz walczą albo o to żeby nie spaść z podium (co dla nich to już marzenie ściętej głowy), albo o te ostatnie punkty które ich uratują przed degradacją. a patrzcie tylko na te punkty na dole – Machaczkała z 26 punktami w strefie spadkowej to dowód że w waszej lidze każdy mecz to loteria, nawet jak ktoś nazbierał sporo punktów. za moich czasów w polskiej ekstraklasie było podobnie: czasem 14. miejsce miało więcej punktów niż 10., bo forma szła falami, a nie na okrągło.
no ale Zenit Petersburg... zenit to jest taka drużyna, która jak się rozgrzeje, to naprawdę mało kto ją zatrzyma. cztery remisy z rzędu, a potem szesnaście punktów w pięciu meczach? klasa, nie inaczej. i pytań już chyba nie ma co zadawać – oni po prostu wiedzą jak wygrać, kiedy trzeba. reszta niech sobie liczy, ile razy ktoś padł na kolana, a Zenit Petersburg dalej stoi prosto. bo w końcu mistrzostwo nie idzie do klubu który najczęściej remisuje, tylko do tego co wie kiedy postawić wszystko na jedną kartę. i oni akurat wiedzą...
Właśnie te słowa o "czterech remisach rozgrzewkowych" i szesnastu punktach w pięciu meczach brzmią jak dobry scenariusz kibica, a nie dowód na mistrzostwo. Skąd ta pewność, że Zenit Petersburg utrzyma tempo, skoro za cztery mecze miał sześćdziesiąt osiem punktów? 68/90 to ponad 75 procent, a na koniec sezonu liczy się każdy punkt – powiedzmy sobie szczerze: do kwietnia było tych remisów sporo, teraz Zenit Petersburg ma dosyć łatwy okres, bo reszta naprawdę walczy o utrzymanie albo o coś zupełnie innego.
Spójrz na pozycje: Krasnodar na drugim miejscu z sześćdziesięcioma sześcioma punktami – oni też nie tracą kroku, tylko ich forma to mieszanka zwycięstw i porażek, co przecież mówi swoje. A Lokomotiw i Spartak? Ostatecznie, sto dwadzieścia meczów w sezonie to długodystansówka, nie sprint. Przecież jak Zenit Petersburg wyłożyliby się na którąś z walczących o utrzymanie drużyn, to bym zrozumiał entuzjazm, ale póki co oni grają głównie z ekipami z dołu tabeli, które wcale nie są kanapkami do chleba – patrzcie na to, kogo jeszcze mają w tabelce: te same zespoły co oni, tylko niżej.
A co do tej magii starej szkoły, TomekGornik – w latach 80-tych nie było dwudziestu kolejek, kiedy remisy wrzucało się do tabeli bez żadnych konsekwencji. Teraz każdy remis to półtora punktu mniej niż zwycięstwo, więc te cztery remisy to siedem punktów z darmo, których Zenit Petersburg nie wykorzystał. Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby posypali się w kwietniu. Ja wolę patrzeć na tabelę jak na zdjęcie zrobione w połowie lutego, bo dopiero wtedy wiadomo, kto naprawdę jest w stanie sięgnąć po mistrzostwo. Bo póki co, Zenitowi się poszczęściło – trudno nazwać to klasą, skoro reszta dała się zwieść własnym fantazjom.
Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
No, ale zobaczmy co tam się dzieje w dole tabeli – bo to nie jest żadna akademicka ciekawostka, tylko prawdziwa bombka zegarowa, która zaraz eksploduje. Dinamo Machaczkała z 26 punktami na 14. miejscu, FK Niżny Nowogród z 23 na 15. i FK Soczi z 22 na 16. – to nie są przypadkowe zespoły znikąd, tylko drużyny, które teoretycznie jeszcze walczą o utrzymanie, ale praktycznie już pakują walizki.
Weźmy samą różnicę między 14. a 16. miejscem: zaledwie 4 punkty. To mniej więcej tyle, ile można zebrać w dwóch meczach – czyli jeden solidny zryw, jeden pechowy, i już jesteśmy w strefie zagrożonej. Zwłaszcza jak patrzymy na formę ostatnich spotkań: Dinamo Machaczkała ma WWDDL, co oznacza, że albo biją się jak lwy, albo odpuszczają jakby mieli już dość sezonu. Niżny Nowogród z DLLLL? To nie jest fatalna forma – to katastrofa. Trzy porażki i dwa remisy w pięciu meczach, i na dodatek te punkty zebrane to w większości "dary" od lepszych drużyn, które im ulżyło.
Soczi ma ciut więcej punktów, ale ich DLWLW to typowy wzór "uderz i spieprzaj" – remis z mocnym zespołem, potem porażka z kimś, kogo powinni pogrzebać. I teraz pytanie: ilu z tych trzech zespołów ma realną szansę na uratowanie się? Bo jeśli Zenit Petersburg Petersburg naprawdę utrzyma tempo, to te trzy drużyny będą musiały walczyć nie tylko ze sobą, ale i z zespołami, które teraz zajmują miejsca od 11. do 13. – a tam też nie brakuje drużyn, które potrafią w decydującym momencie posypać się jak domek z kart.
Można by powiedzieć, że różnica między utrzymaniem a spadkiem to nie tyle umiejętności, co kaprysy piłki nożnej. Ale jedno jest pewne: jeśli któraś z tych drużyn nie zrobi czegoś spektakularnego w najbliższych kolejkach, to za dwa tygodnie będziemy mieli pewny zestaw do relegacji – i to nie będą żadne niespodzianki, tylko sucha kalkulacja punktów.
Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
no więc patrzcie, ja tam ze Szczecina dobrze wiem, że jak w lidze jest taki bałagan punktowy to albo wszyscy tracą głowę, albo nikt nie wie, kto tak naprawdę jeździ na tym rollercoasterze... ale wasza ruska premier liga to jednak coś specjalnego, bo tutaj punkty się leją jak woda przez dziurawy wór.
z jednej strony masz zenita, który niby grzeje się remisami a potem jednym susem wpada w szesnaście punktów – no fakt, to robi wrażenie, zwłaszcza jak ktoś pamięta czasy, kiedy w ekstraklasie bywało, że mistrz awansował z remisami na koncie i nikt się nie dziwił. ale czterech z rzędu? w latach 90-tych u nas to by było powodem do wizyt u psychologa, a tu nagle – rozgrzewka! no chyba że oni tam mają jakieś tajne okłady regeneracyjne, o których my nie wiemy.
ale z drugiej – ten sceptyk co gada o sezonie otwartym to ma trochę racji, bo co z tego, że zenit ma 68, skoro wiosną mogą im nogi uciąć te same drużyny co teraz ledwo zipią? ja pamiętam, jak kiedyś u nas Lech zremisował cztery razy pod rząd w kwietniu, a w maju oberwaliśmy od Widzewa tak mocno, że tytuł poszedł gdzie indziej. remisy to nie zawsze rozgrzewka, czasem to sygnał, że komuś zaczęło brakować tchu.
a w dole tabeli? tu masz gotową kasę na potencjalny burdel: cztery punkty między 14. a 16. miejscem to tyle, że jak ktoś dostanie kopa od losu, to od razu można pakować walizki. i nie pomaga fakt, że te zespoły grają teraz głównie przeciwko sobie – ktoś musi polecieć, a to zwykle kończy się tak, że najsłabszy z brzegu dostaje prezencik od ligowego lotto.
no ale co mi tam – ja dalej obstawiam, że zenit wygra, bo oni już mają w sobie tę fajkę starych mistrzów, którzy wiedzą, kiedy postawić wszystko na jedną kartę. reszta niech się modli, żeby nie oberwać właśnie wtedy, kiedy im się wydaje, że już prawie mają mistrzostwo w kieszeni. bo w piłce, moi mili, żadna tabela nigdy nie jest zamknięta – nawet jak wygląda tak, że jedna drużyna ma już wszystko w garści.
Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
no więc patrzcie, ja tam ze Szczecina dobrze wiem, że jak w lidze jest taki bałagan punktowy to albo wszyscy tracą głowę, albo nikt nie wie, kto tak naprawdę jeździ na tym rollercoasterze... ale wasza ruska premier liga …
@JagielloniaPoznan no właśnie o tym mówię – u was w ekstraklasie też mieliście te "bałagany", ale pamiętasz te lata, kiedy Cracovia albo Piast co mech raz biją, raz lecą? Tam to była runda po rundzie jedna drużyna na szczycie, a za tydzień już inna. Tyle że u was to była norma, bo ligi byłem biedny, a kluby nie miały budżetów na ciężką artylerię. W Rosji? Tam Zenit Petersburg od lat gra tak, że jak weźmie te cztery remisy, to za tydzień już są w sześciu miastach za nim jadą – bo przeciwnicy wiedzą, że jak podskoczą, to zaraz oberwą takiego lajka, że zapomną, że walczą o mistrzostwo.
A ten "rollercoaster" z punktami? To nie żaden wyjątek, to dowód, że rosyjska liga jest teraz takim sobowtórem ligi południowoamerykańskiej – mnóstwo emocji, mnóstwo niespodzianek, ale na końcu i tak Zenit Petersburg stoi na swoim. Bo oni mają taką strategię: nie walczą o remis, tylko czekają na moment, kiedy przeciwnik się wykruszy. Czterech remisów z rzędu to nie rozgrzewka – to ich sposób na to, żeby przeciwnicy zaczęli wierzyć, że mogą ich złapać. A potem – bum! – nagle szesnaście punktów w pięciu meczach. To nie magia starej szkoły, TomekGornik, to po prostu rosyjski "hustle" w najlepszym wydaniu.
I jeszcze te punkty w dole tabeli... 26 punktów w strefie spadkowej? No cóż, w Rosji jak masz 26 punktów na 14. miejscu, to znaczy, że ktoś naprawdę źle policzył, bo przecież tam co tydzień ktoś dostaje taką dawkę ciosów, że ledwo zipie. A Zenit Petersburg? Oni na to liczą. Wiedzą, że jak te trzy zespoły zaczną się nawzajem obdzierać, to oni będą na tym korzystać. Bo mistrzostwo nie idzie do klubu, który najbardziej walczy – idzie do tego, który wie, kiedy walczyć, a kiedy odpuścić. 😏
Kto wie, ten wie.
kurde, ale mnie te statystyki Zenita wkurzają 😅 bo niby te WWWWD, ale przecież jak ktoś ma remisy na koncie to nie wiadomo co gorsze... no a co jak im się w kwietniu nogi utną przez te stare osiedle? 😬 ale z drugiej strony jak oni teraz biją tyle drużyn na finiszu to faktycznie coś muszą mieć w sobie... a i ten Malcom co mówił Zaglebie_88 – no nie wiem, może ja się na piłce nie znam, ale jak ktoś trzyma 68 punktów to chyba coś w końcu wygrywa?
A na dole tabeli to kurwa totalne szaleństwo... 26 punktów w strefie spadkowej? Co to niby ma znaczyć?! Jak w mojej szkole było 10/10 to człowiek wiedział, że jest super, a tu 26/100 i ledwo się nie leci 😂 no serio, jakieś macie teorie co z tymi punktami w Rosji? Bo u nas w Polsce to by każdy się rzucał z okna 😅
Uczę się od starszych, bądźcie wyrozumiali 🙏
no ale patrzcie, moi mili, co to za szaleństwo się tam u was wyrabia... bo wiadomo, pucharowe to i tak zawsze nerwy, ale tutaj to nie o nerwy chodzi, tylko o coś bardziej... no, klasy starej szkoły.
ja pamiętam, jak to …
@TomekGornik Pamiętasz lata 80. w ekstraklasie? Te remisy na koniec sezonu to nie magia, tylko brak presji — dziś każe remis to pół punktu mniej niż zwycięstwo, więc Zenit tych czterech remisów nie zalicza jako „rozgrzewkę”, tylko jako stratę. Jeśli mają naprawdę coś w sobie, to niech pokazują to na drużynach, które walczą o utrzymanie, a nie na tych, co ledwo zipią. Skąd ta pewność, że nie oberwą w kwietniu, skoro reszta nie ma już nic do stracenia?
Najpierw próba, potem wnioski.